Jak budować zasięg na Instagramie nie wydając pieniędzy?

Napisałam ten artykuł, bo wiem, że kwestia osiągania dobrych zasięgów na Instagramie wielu osobom spędza sen z powiek. Przedsiębiorcy przenoszą swoje biznesy do świata wirtualnego. Jednych skłonił do tego wybuch pandemii, innych zwykła chęć poszerzenia obszaru działań firmy. Może i Ty postanowiłeś  ogarnąć ten cały Instagram i wyróżnić na nim swoją markę.

No ale nie czarujmy się, każdy z nas miał taki moment w komunikacji, kiedy opublikował posta i okazało się „wielkie nic”. Nie ma odzewu, zasięgi urwane – krótko mówiąc – lipa. I wtedy są rozkminy, że może to kwestia grupy odbiorców albo że za długi post albo ja się staram, a oni na mnie nie reagują… W takim przypadku najlepszym wyjściem jest wyrwać sobie włosy z głowy.

 

Żartowałam:) No dobrze.  Jak to zmienić? Jak sprawić, by treści, które udostępniamy trafiały pod właściwy adres i jak pozyskać nowych, prawdziwych obserwatorów?

Przedstawię Ci w tym artykule kilka wskazówek, które, moim zdaniem, pomogą Ci zaplanować i ułożyć strategię komunikacji swojej marki na Instagramie tak, aby organicznie budować zasięg. Bez inwestowania w reklamę.

 

 

Zacznę dzisiaj od trzech złotych zasad, z których powinieneś korzystać w social mediach, ale nie tylko. Zasad, którymi kieruję się  dopiero od niedawna, a odkąd to robię – zupełnie inaczej podchodzę do swojej komunikacji i myślenia o niej w kontekście budowania relacji z moimi odbiorcami. Najpierw złota trójka, a potem reszta.

1. Przestań mieć oczekiwania. 

Ja wiem, że ludzie lubią je mieć. Tylko nastawianie się na to, że ktoś Coś powinien od Ciebie kupić albo że ktoś powinien zareagować na Twojego posta albo że ktoś powinien coś skomentować jest najgorszą rzeczą, jaką możesz sobie robić. Bo jeśli ktoś wchodzi z Tobą w interakcję to jest bardzo ok, ale jeśli ktoś tego nie robi – zaczyna się proces szukania winy w sobie. A potem szukania winy w tym, kto nie zareagował. Tymczasem Ty musisz mieć plan na swoją komunikację i konsekwentnie ją realizować. I jeżeli to będzie wartościowe – po jakimś czasie – w przypadku oczywiście kont biznesowych – przestaniesz myśleć o rekcjach – zaczniesz myśleć o realnej monetyzacji swoich działań.

2. Nie oceniaj. 

Od pewnego czasu oceniam wszystkie swoje kampanie od strony tego, co mogłabym poprawić i gdzie coś nie zadziałało. I zwykle jest tak, że trochę jestem na siebie wkurzona, ale już od dawna nie chodzę w strony, które najczęściej widzę u innych. Ale przecież ja się tak do tego przygotowywałam – czemu oni tego nie doceniają? Przecież tak się poświęciłam – czemu nie ma odzewu. Dam Ci dobrą radę – jeżeli wiesz, że to, co komunikujesz jest wartościowe i wiesz, że masz dobre produkty i one są potrzebne na rynku – to jeszcze raz powtórzę – bądź w swojej komunikacji – konsekwentny.

3. Nie wątp.

Nie ma nic gorszego niż powątpiewanie w wartość swojej komunikacji. Musisz być pewien tego, co piszesz. Nie zbudujesz żadnej relacji z klientem, jeżeli nie będziesz wierzyć w to, co piszesz. Jeśli nie zaufasz temu, co piszesz i nie będzie to dla Ciebie ważne. Pisanie o pierdołach jest spoko, jeśli robisz to dla rozluźnienia atmosfery. Ale jeśli o tych pierdołach będziesz pisać non stop – to będziesz nudny jak flaki z olejem, a tego byśmy nie chcieli.

 4. Zastanów się w jaki sposób myślisz o Instagramie?

Jeśli wydaje Ci się, że, aby poszerzyć swoje zasięgi, wystarczy tylko “być obecnym” – wrzucać zdjęcia produktów z suchym opisem lub widoczków z wakacji – muszę Cię rozczarować – liczba realnych fanów będzie stała w miejscu.

Budowanie biznesu na Instagramie powinieneś zacząć od dokładnego przemyślenia tego, do kogo kierujesz swoje treści. Czy wiesz, kto siedzi po drugiej stronie ekranu? Czego na tym medium szuka?

Ludzie na portalach społecznościowych szukają rozwiązań swojego problemu, inspiracji, motywacji, a czasem po prostu rozrywki. Z Instagramem nie jest inaczej. Czy przemyślałeś, jaką wartość chcesz dawać swoim fanom? Chcesz ich edukować, uprzyjemnić im dzień, czy promować swoje usługi lub produkty? Kluczem jest wyznaczenie sobie celów, które konto na Instagramie pomoże Ci spełnić.

By zainteresować odbiorców contentem dodawanym na Instagramie, musisz być świadomy tego, czego Twój potencjalny obserwator potrzebuje. Co sprawi, że nie tylko wciśnie to przysłowiowe serduszko, ale będzie chciał być bliżej Twojej marki, a co za tym idzie Twoich produktów i działań.

 

5. Twórz posty, które zachęcą ludzi do kliknięcia “Zapisz”.

 

Zasięg na Instagramie buduj za pomocą treści, które dadzą odbiorcom natychmiastowe rozwiązania. Zamiast pisać tylko o tym, jak Ci mija dzień, stwórz post z kilkoma wskazówkami, które Twoi obserwujący od razu będą mogli wcielić w życie. Twórz treści tak, by ludzie chcieli je sobie zapisać na później.

Najlepiej sprawdzają się tutaj posty typu: “5 sposobów na…”, “3 krótkie kroki do…” i różnego rodzaju proste tutoriale. W ten sposób sprawisz, że followersi szybciej zapamiętają Twoje konto, jako wartościowe i chętniej będą do Ciebie powracać. Może nawet podzielą się Twoim profilem z innymi.

Jeśli zajmujesz się produkcją kosmetyków naturalnych, pokaż ludziom na Insta Story, jak wygląda ich proces tworzenia. Podziel się radą na IGTV, jak przechowywać takie produkty, by wydłużyć ich datę przydatności. W ten sposób, dasz użytkownikom Twoich kosmetyków wartościową wiedzę i zachęcisz ich do przekazania jej innym.

Dodatkowo dobrze jest każdą publikację kończyć wezwaniem do działania – poproś obserwujących o podzielenie się swoimi sposobami, np. w komentarzu lub wiadomości prywatnej lub informacją, czy udało im się stworzyć coś z pomocą Twojego tutorialu. Pamiętaj – na Instagramie wszystko kręci się wokół interakcji!

 

6. Korzystaj ze wszystkich – dostępnych na Instagramie –  form przekazu.

 

A jeśli już o interakcji mowa – z Instagramem jest tak, że każdy ma na nim swoją ulubioną formę przekazu – jedni lubią tworzyć posty, inni uwielbiają Insta Story. Czasem dzieje się tak, że zaniedbujemy opcję, którą darzymy mniejszą sympatią, na korzyść tej preferowanej. To duży błąd! To medium społecznościowe lubi różnorodność, dlatego polecam Ci wypróbować wszystkie dostępne kanały przekazywania treści – posty, Insta Story oraz IGTV. Ale to nie znaczy, że musisz być wszędzie – wybierz kanał, w którym najlepiej się czujesz.

Szczególne względy ma u Instagrama IGTV. Daje on możliwość nagrywania dłuższych filmów. W Polsce funkcja ta jest jeszcze dość mało popularna. By ją rozpromować, Instagram pokazuje filmy z IGTV dużo szerszej publiczności niż zwykłe posty. Wyświetlą się one nie tylko Twoim followersom, ale również w zakładce “Eksploruj”. W efekcie, więcej osób ma szansę trafić na Twoje konto i zostać na dłużej.

 

Przygotuj się też na Instagram Reels – krótkie 15-sekundowe filmiki tworzone na wzór TikToka. Opcja ta dostępna jest już w kilku krajach. Myślę, że i do nas dotrze niebawem.

No i nie ukrywajmy Insta Stories ze wszystkimi możliwymi naklejkami, quizami, gifami – robi robotę.

 

7. Zadbaj o dobre pierwsze wrażenie.

 

Chciałam Ci teraz opowiedzieć o tym, jak ważne jest pierwsze wrażenie, jakie Twoje konto zrobi na odwiedzających. Wyobraź sobie sytuację, w której jeden z Twoich postów lub filmów został “dostrzeżony” przez Instagram – dostał się do zakładki “Eksploruj” pod wybranym przez Ciebie hashtagiem. Użytkownicy platformy, zaciekawieni treścią, klikają w Twój profil i co widzą?

Zdjęcie profilowe jest, ale jakieś takie niewyraźne, w BIO cytat, który wiele im o Tobie nie mówi, a siatka zdjęć w aktualnościach to losowo wybrane fotografie, które nic ze sobą nie łączy. Brzmi nieciekawie, prawda? Prawdopodobnie osoba, która to zobaczy, odwróci się  i pójdzie dalej odkrywać nowe profile.

 

 

Prawda jest taka, że, aby zbudować zasięg na Instagramie organicznie, musisz zadbać o spójność konta. Aby Twój profil zachęcał potencjalnych obserwatorów do kliknięcia “Follow”, dopilnuj tych elementów:

        1. Zdjęcie profilowe

Jest ono pierwszą rzeczą, na jaką osoba odwiedzająca Twój profil zwróci uwagę. Czy pokazuje ono Ciebie, Twoją twarz? Ludzie dażą większym zaufaniem marki, za którymi wiedzą, kto się kryje. Czy jest na nim element, który przyciągnie wzrok – może kolor tła lub inny akcent kolorystyczny? Twoje zdjęcie profilowe powinno zawierać coś, co Cię wyróżni i pozwoli obserwatorom rozpoznać Cię pośród wielu innych kont (pomyśl o tym, jak rozpoznajesz wśród Insta Stories swoich ulubionych twórców).

 

       2. Nazwa użytkownika a nazwa profilu

Czy wiesz, że nazwa użytkownika i nazwa profilu (wyświetlana pod zdjęciem profilowym) nie powinny być takie same?Pole z nazwą profilu również wyświetla się w wynikach wyszukiwania. Jest to świetne miejsce na słowa kluczowe – słowa, które Twój potencjalny odbiorca wpisze w wyszukiwarkę, gdy będzie czegoś szukał. Powielając w obu okienkach te same dane, zabierasz sobie szansę na dotarcie do większej ilości osób.

Jesteś trenerem biznesu? Wpisz w nazwie użytkownika swoje imię i nazwisko, a w nazwie profilu “Trener biznesu”. W ten sposób Twoje konto pojawi się w wynikach wyszukiwania w obu przypadkach.

 

      3.  BIO – krótki opis Ciebie lub Twojej firmy pod zdjęciem profilowym. Czy Twoje BIO jest zoptymalizowane? Co o Tobie mówi? Dobre BIO to takie, które odpowie na pytania: “Kim jesteś”, “Jak pomożesz obserwującemu”, “Co Cię wyróżnia?”Pamiętaj, że masz tylko 150 znaków, by przekonać potencjalnego odbiorcę do kliknięcia “Obserwuj”. Liczy się każda litera!

  1. Adres strony internetowej – Instagram daje możliwość udostępnienia jednego linku. Wykorzystaj to! Nawet, jeśli nie masz swojej witryny internetowej, możesz odesłać odbiorców do Fanpage’a na Facebooku lub konta na YouTube.
  2. Wyróżnione Relacje – jest to zbiór Twoich relacji, które nazwałabym “ponadczasowymi”. Relacje wyróżnione nie znikają po 24 godzinach, tak jak zwykłe Insta Story. Odbiorca ma do nich stały dostęp. Wyświetlają się one w centrum Twojego profilu. Warto zadbać tu o akcent w kolorach marki lub dobór ikon zgodny z Twoją branżą.
  3. Siatka zdjęć – czy Twoja siatka zdjęć w aktualnościach jest spójna? Czy kafelki ją budujące mają spójną kolorystykę lub układ? Przemyśl strategię, według jakiej publikujesz swoje posty, by tworzyły one zgraną, przyciągającą oko całość.

8. Bądź aktywny na Instagramie.

Aby odnieść sukces na Instagramie, nie wystarczy tylko dawać wartość. Samo publikowanie treści nie zapewni większych zasięgów. Musisz też aktywnie uczestniczyć w życiu tego portalu. Na Instagramie liczy się zaangażowanie, interakcja i budowanie więzi z fanami. Zastanów się, jak często udzielasz się na kontach innych użytkowników? Czy faktycznie czytasz treść postów, zostawiasz odpowiedni komentarz?

Przestrzegam Cię tutaj przed zostawianiem nic nieznaczących komentarzy typu: “Świetne!”, “Piękne zdjęcie”, itd. Po pierwsze, algorytm Instagrama wyłapuje takie “sztuczne zaangażowanie”, po drugie, jest to przykre dla twórcy posta, bo wie, że osoba komentująca tak naprawdę nie docenia jego pracy, a chce tylko zwrócić na siebie uwagę, licząc, że twórca posta się odwdzięczy.

9. Używaj poprawnych hasztagów. 

Tak to ma znaczenie. Zrozum na początku, że nie chodzi o to, żeby wpisywać te, których użyło najwięcej ludzi. Tylko te, które będą spójne z Twoją grupą docelową i treścią posta. To bardzo ważne!

10. Zatrzymuj swoich odbiorców. 

Kolejną rzeczą, o jakiej chcę powiedzieć, jest zostawianie obserwatorów na pastwę losu. Coś w stylu “publikujesz posta i Twoja robota na tym się kończy”. Przemyśl to, czy doceniasz każdy komentarz, like lub udostępnienie od razu? Czy zostawiasz ich bez odpowiedzi? Ważne jest, by spróbować bardziej skupić się na “ludzkiej twarzy” Instagrama. Nagrodź komentujących krótkim nagraniem z podziękowaniem. Zrewanżuj się komentarzem pod ich wartościowym contentem. Bądź człowiekiem:)

Trzeba też pamiętać, że czasy, gdy liczba serduszek i obserwujących, dawno się skończyła. Instagram testuje opcję ukrycia polubień i obserwujących, więc jeśli tak się stanie, te liczby przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie.

Mam nadzieję, że wskazówki, które Ci przedstawiłam, skłonią Cię do przemyślenia swoich działań na Instagramie. Chciałam Ci tylko na koniec powiedzieć, że najważniejsza w budowaniu zasiegów na Instagramie jest cierpliwość i konsekwencja. Docieranie do większej liczby odbiorców to systematyczna praca, zwłaszcza na początku instagramowej przygody. I pamiętaj, że lepiej jest mieć 100 zaangażowanych obserwujących, którzy wspierają Twoją markę, niż 10 tysięcy osób, którym na Twojej marce w ogóle nie zależy.

 

Ściskam Cię mocno!
Marta

Co, jak i kiedy pisać, żeby ludzie uwielbiali Cię czytać? Artykuł gościnny Macieja Wojtasa

Zajmuję się copywritingiem i blogowaniem od dobrych paru lat. Nie wiedzieć czemu – nigdy nie zadałem sobie tego tytułowego pytania. Dlatego najwyższy czas nadrobić te zaległości!

 

 

O czym pisać?

O czym pisać, prowadząc na przykład blog firmowy?

Jedni powiedzą Ci, żebyś pisał o tym, czego ludzie szukają w Google – i prawdę mówiąc, będą oni mieć rację.

Inni zalecą Ci pisanie artykułów w oparciu o przeróżne analizy rynku, śledzenie tekstów konkurencji, badanie zachowań klienta i tym podobne wytyczne – i też będą bliscy prawdy.

Sam mam trochę inne podejście: mniej rozumowe, a bardziej intuicyjne. Moim zdaniem, prowadząc blog firmowy czy na przykład pisząc teksty do mediów społecznościowych, powinieneś zwrócić uwagę na 3 rzeczy:

  1. Zwróć uwagę na to, co siedzi ludziom w głowach, ale boją się tego wypowiedzieć na głos. Rozwiewaj swoimi tekstami wszelkie wątpliwości swoich czytelników i przyszłych klientów.
  2. Zwróć uwagę na to, co ludzie mają na końcu języka, ale nie potrafią tego ubrać w zdania. Wyćwicz się w byciu empatycznym, a ludzie bez oporów pójdą za Tobą.
  3. Zwróć uwagę na to, by tematem przewodnim Twoich artykułów zawsze byli ludzie, czytelnicy – a nie Ty i Twoja oferta. Takim podejściem szybko zjednasz sobie zwolenników.

Uwaga:

Zanim napiszesz pierwsze zdanie, zastanów się, kim jest osoba po drugiej stronie! Pomyśl, jakie targają nią uczucia, lęki i aspiracje.

Spróbuj wyobrazić sobie, czego chce ona dziś, teraz – a czego pragnie w przyszłości. Czy to, o czym chcesz napisać, zmieni życie tej osoby? Czy zmieni je na lepsze?

 

Jak pisać?

Kiedyś powiedziałbym, żeby pisać tak, żeby czytelnika wyrwało z butów, ubrań i całej reszty. Kiedyś namawiałbym do tego, żeby zasypywać czytelnika grubymi tonami błyskotliwych słów. Dziś mam zupełnie inne spojrzenie na tę kwestię.

Powodem tej zmiany jest między innymi rewolucja, jaka dokonała się na przestrzeni ostatnich kilku lat. Mam na myśli masową przesiadkę na smartfony, które stają się obecnie głównym narzędziem pozwalającym korzystać z internetu.

To właśnie te małe, parucalowe ekrany wymuszają teraz maksymalne kondensowanie i upraszczanie przekazu.

To smartfony plus kultura Twittera / Facebooka, w której długie teksty generalnie nie mają racji bytu – zmieniły sposób tworzenia i konsumowania treści.

Oczywiście są chwalebne wyjątki w postaci długich form, które są chętnie czytane na FB, ale one tylko potwierdzają tę smutną regułę.

Podsumowując:

Pisz krótko i zrozumiale. Jeśli musisz tworzyć dłuższe teksty, dziel je na małe, lekkostrawne, zamknięte pigułki – z dobrym wstępem, rozwinięciem zawierającym śródtytuły i z zakończeniem zachęcającym do ugryzienia kolejnego kęsu wiedzy.

Kiedy pisać?

Wszyscy radzą, by zrobić sobie sztywny harmonogram wpisów i regularnie odhaczać kolejne pozycje z listy. Nie ma w tym nic złego.

Znowu jednak się wyłamię i powiem Ci tak: pisz wtedy, kiedy poczujesz, że koniecznie musisz coś z siebie wyrzucić. Kiedy coś Cię zaintryguje albo zachwyci.

Ze zdziwieniem zobaczysz, jak w Twoim edytorze zaczynają się rodzić wpisy dalekie od korporacyjnego chłodu: pełne werwy, tętniące życiem – a nie wymuszone napiętym harmonogramem czy zrobione ewidentnie na siłę.

Łap chwile na gorącym uczynku! Nie czekaj na przysłowiową, mocno przereklamowaną wenę. Od razu zapisuj swoje myśli, spostrzeżenia, odczucia. Emanuj na zewnątrz pozytywną aurą – tego nigdy dość! Potem możesz do takiego tekstu dołączyć merytoryczny, mięsny wkład, ale ten najbardziej ludzki, najcenniejszy pierwiastek i tak na zawsze już w nim pozostanie.

I to on sprawi, że Twoje teksty będą inne niż wszystkie.

 

 

Maciej Wojtas

[copywriter, scenarzysta, kompozytor]

https://maciejwojtas.pl

Programy do tworzenia live transmission

Dzisiejszy artykuł powstał z potrzeby podzielenia się z Tobą wiedzą na temat programów do Live Transmission. Wiem, że każdy ma swoje typy i absolutnie każdy pisze o nich inaczej. Ponieważ jednak bardzo często otrzymuję zapytania związane z tym, w jakim programie i na jakiej platformie najlepiej streamować – postanowiłam zebrać w całość programy, które w większości sama przetestowałam.

 

Streamingi, czyli transmisje na żywo jakiś czas temu kojarzyły się raczej z gamerami, którzy pokazywali w ten sposób w internecie swoje dokonania w grach. Ale ten sposób komunikacji już dawno przestał być tylko domeną gamerów i został podchwycony przez marketerów. Dziś każdy, kto zajmuje się promocją, wie, ile można zdziałać dzięki transmisjom live. To świetny sposób, by budować markę osobistą i pozostawać w kontakcie z fanami. 

Przeprowadziłam w swoim życiu ponad 200 transmisji na żywo. Głównie w grupach lub u kogoś, kto mnie na taki live – wywiad zaprosił. Ten sposób przekazywania wiedzy wykorzystałam także na moich warsztatach online i live’ach z gośćmi.

Jak rozpocząć działania z live transmission?

Jeśli chodzi o strukturę live – bardzo szczegółowo pokazuję ją na kursie z Facebooka, ale dzisiaj zajmiemy się sferą techniczną. Należy wybrać odpowiedni program. Za odpowiedni uważam taki, który nie wymaga od Ciebie bycia filmowcem. Umówmy się –social media to przestrzeń, w której i tak zawsze wygra wartość. Dlatego uważam, że na początku należy po prostu poćwiczyć  transmisje na łatwiejszych oprogramowaniach, a dopiero potem tworzyć live’y, które wejdą na poziom wyżej – chociażby z powodu używania lepszych narzędzi fotograficznych czy kamer zewnętrznych.

Poniżej przedstawiam Ci najważniejsze informacje na temat programów i platform, które będą dla Ciebie najbardziej przydatne. 

BE.LIVE

Jednym z popularniejszych programów do streamowania w internecie jest obecnie Be.Live. To narzędzie, dzięki któremu możesz udostępniać wideo bezpośrednio na Twojej stronie na Facebooku lub na YouTubie, gdyż platforma jest z nimi zintegrowana i pozwala na jednoczesne przesyłanie wideo do kilku miejsc w sieci.

Plusem programu jest na pewno możliwość dodania do transmisji swojego logo oraz kolorów i nakładek, które personalizują Twój przekaz. Korzystając z tego narzędzia, możesz także wyświetlić na ekranie komentarze widzów, co jest świetnym wyjściem, jeśli chcesz zaangażować swoich odbiorców i zachęcić ich do aktywnego udziału w streamie.

Przyznam, że ten program był dla mnie najłatwiejszy w obsłudze – a przechwytywanie ekranu dodające do Twojego wystąpienia prezentację – robi się w minutę.

Be.Live umożliwia też współtworzenie transmisji z innymi – na ekranie mogą pojawić się w tym samym czasie aż cztery osoby. Zachęcam do stworzenia ciekawego talk show – ja taki organizowałam między innymi z Krzysztofem Filarowskim i Grzegorzem Olifirowiczem – rozmawialiśmy wtedy o grywalizacji. 

 

Dobrze rozwinięte są możliwości promocji streamu dzięki Be.Live. Możesz tu zaplanować wcześniej transmisję, a potem reklamować ją wśród użytkowników social mediów, co zdecydowanie zwiększa zasięg Twoich wideo na żywo.

Program jest bardzo intuicyjny w obsłudze, a przy tym zapewnia duży profesjonalizm nagrania. Ciekawą funkcją jest możliwość dodania agendy do transmisji, co ułatwia użytkownikom orientację w planie streamu. Jeśli chcesz robić naprawdę poporawne streamy, ten program będzie dobrym wyborem.

 

FACEBOOK LIVE

Bardzo proste i wygodne jest też oczywiście korzystanie z usługi Facebooka. Możesz tu tworzyć transmisje na żywo z poziomu telefonu lub komputera i pokazywać bardzo proste streamy lub profesjonalne live transmission z użyciem fachowych programów.

Warto na pewno wspomnieć o tym, że Facebook Live zapewnia dużo możliwości w zakresie moderacji komentarzy podczas streamowania. Nie tylko można ukrywać wybrane wypowiedzi, ale też na przykład wprowadzić różne tryby komentowania.

Jeśli włączysz tryb “powoli”, Twoi odbiorcy będą mogli dodawać komentarz tylko co 10 sekund, dzięki czemu nie zarzucą Cię wiadomościami-spamem.

Możesz jednak także ustawić tryb dyskusja, a wtedy będą pokazywały się tylko komentarze, które mają co najmniej 100 znaków, czyli  na przykład unikniesz pustych wiadomości z emotkami.

Możesz też dać możliwość komentowania jedynie użytkownikom, którzy obserwują Twój profil, tylko tym, którzy mają konto od co najmniej dwóch tygodni, lub osobom, które obserwują Cię co najmniej od 15 minut. Te opcje na pewno są pomocne, jeśli obawiasz się spamu lub hejtu z fałszywych kont.

Na pewno do plusów trzeba też zaliczyć opcję przycinania i skracania transmisji po ich zakończeniu, co pozwala Ci pozostawić jeszcze ciekawszy i bardziej skondensowany materiał. Ciekawym dodatkiem jest też możliwość dodania do streamu zbiórki, by Twoi widzowie podczas oglądania mieli szansę przekazać datek na rzecz organizacji dobroczynnej albo Twojej własnej działalności.

YOUTUBE LIVE

Dobrej jakości transmisje stworzysz także na YouTubie. Na pewno plusem tego rozwiązania jest możliwość promowania transmisji i dostęp do statystyk streamu, dzięki czemu możesz się dowiedzieć, chociażby tego, ile osób Cię ogląda. Taką informację uzyskasz też co prawda na Facebooku, ale tutaj jest to bardziej wiarygodne, bo Facebook może zliczyć także osoby, które przeglądając tablicę, przypadkiem na chwilę odtworzyły Twój materiał.

YouTube daje też możliwość całkowitego zablokowania komentarzy, jeśli nie chcesz wchodzić w interakcję z widzami.

 

Live na YouTubie można też osadzać na innych stronach, jeśli masz na to ochotę, ale platforma pozostawia Ci szansę zablokowania takiej możliwości.

Dobrą opcją na tej stronie jest tzw. nagrywanie niepubliczne, dzięki któremu film będzie po zakończeniu transmisji dostępny dla Ciebie, ale dla innych użytkowników już nie. Co ciekawe i wygodne dla twoich fanów, można tu również bardzo łatwo zatrzymać i cofnąć transmisję podczas jej trwania. Na YouTubie dostępne są także filtry, które możesz nałożyć na swój stream, by go nieco uatrakcyjnić.

VIMEO

Vimeo będzie dla Ciebie odpowiednią platformą streamingową, jeśli chcesz robić naprawdę pofesjonalne transmisje live. Dzięki temu programowi możesz w tym samym czasie prowadzić streamy w różnych miejscach w internecie – na przykład na Facebooku, YouTubie i Twojej stronie internetowej, dzięki czemu uzyskujesz maksymalny zasięg. Masz też pewność, że wideo będzie doskonałej jakości – jest streamowane w Full HD i zapisywane w 4K. Zyskujesz również pełną kontrolę nad tym, kto ogląda Twoją transmisję, bo możesz zabezpieczyć ją hasłem.

 

Program ma też mnóstwo dodatkowych opcji graficznych – na przykład daje możliwość wklejenia do transmisji Twojego logo czy pasków z podpisami niczym w wiadomościach telewizyjnych. Platforma zapewnia też czat podczas transmisji, możliwość prowadzenia ankiet na żywo i organizowania Q&A w wersji live. Jak się pewnie domyślasz, za taką jakość trzeba jednak płacić.

W Vimeo masz jedynie opcję darmowego okresu próbnego, a potem musisz zdecydować się na jeden z płatnych pakietów. Im więcej opcji chcesz mieć, tym więcej zapłacisz, więc zrobienie dobrego streamu może wynieść Cię naprawdę niemało. Dlatego polecam Ci to narzędzie, tylko jeśli naprawdę zależy Ci na zachowaniu dużego profesjonalizmu.

OBS

OBS jest darmowym programem i działa na wszystkich systemach operacyjnych – to na pewno dwie ogromne jego zalety. Ma też wiele przydatnych funkcji takich jak na przykład miksowanie obrazu i dźwięku w czasie rzeczywistym, co znacznie zwiększa atrakcyjność przekazu. Program umożliwia też dodawanie ciekawych przejść między scenami, ustawienie skrótów klawiszowych dla funkcji, których używasz najczęściej, i daje niemal nieograniczone opcje konfiguracji. Również współpracuje z Facebookiem więc dzięki niemu dotrzesz do odbiorców we wszystkich największych mediach społecznościowych.

OBS jest jednak programem dla osób, które nieźle orientują się w narzędziach do transmisji live i potrafią same dodać do nich funkcjonalności czy potrzebne wtyczki. Również interfejs programu jest dobry raczej dla profesjonalistów niż osób, które dopiero uczą się tworzyć streamy. Podsumowując, świetne narzędzie, jeśli miałeś już do czynienia z live transmission i orientujesz się w podstawach programowania, ale może przestraszyć Cię, w przypadku gdy szukasz prostego, intuicyjnego rozwiązania.

Jednak jakość transmisji przez OBS będzie zawsze różnić się od tych, w których streamujesz z tzw. strony internetowej. Radzę wypróbować, bo w OBS zwłaszcza dzięki scenom, które sam konstruujesz możesz robić naprawdę niezwykłe rzeczy.

ECAMM

Ecamm współpracuje z największymi obecnie platformami społecznościowymi, umożliwia streamowanie między innymi na Facebooku, Twitchu i YouTube Live, czyli tam, gdzie znajdziesz najwięcej swoich odbiorców.

Dzięki Ecamm możesz też reżyserować transmisję na żywo – przełączać kamery i pokazywać odbiorcom różne ujęcia. Możesz także dodawać ciekawe efekty dźwiękowe, tytuły i podpisy na ekranie i udostępniać stream na kilku platformach jednocześnie. Oczywiście również tutaj zobaczysz komentarze użytkowników, a  dodatkowo skonfigurujesz czat w taki sposób, by wyświetlał równocześnie wypowiedzi użytkowników ze wszystkich stron, na których obecnie prowadzisz transmisję.

 

Ecamm daje również możliwość integracji z programem Skype, przez który możesz zaprosić do swojego streamu nawet 5 gości – będą oni współdzielić z Tobą ekran podczas transmisji. Jakie jeszcze ciekawe opcje oferuje program? Możesz na przykład wprowadzić do swojego wideo nakładki, odliczanie czasu i nałożyć obraz na żywo na wcześniej nagrany materiał.

Ograniczeniem jest jednak to, że Ecamm przystosowany jest wyłącznie do produktów Apple, więc nie poprowadzisz za jego pomocą transmisji, jeśli nie masz Maca lub iPhone’a.

STREAM YARD 

To program, którego funkcje przypominają te, z początku artykułu, a więc coś na wzór be.live – jednak wydaje mi się jako program – jeszcze prostszy – kilka klików dzieli Cię od przeprowadzenia transmisji. Możesz obrandować swój pokój live, dodać komentarze i prezentację. Zaprosić gości, itd. To bardzo ważne

 

CLICKMEETING

To jest bardzo dobra platforma, która pozwala streamować webinar. Oczywiście to jest tylko nazwa, bo możesz swoj webinar potraktować jak live. Ja testowałam transmisje na clicku kilka razy i jestem zachwycona prostotą narzędzia. Świetnie wyglądająca prezentacja, możliwość ustawienia kilku opcji ekranu do nagrywanie i przede wszystkim – jakość – streaming idzie w 4 K – oczywiście do Facebooka to się za bardzo nie przyda – no bo umówmy się tutaj tylko full HD, ale mimo wszystko wygląda to naprawdę przyzwoicie.

 

To są moje typy, jeśli chodzi o programy do streamingu. Wybierz ten, który jest najlepszy dla Ciebie!

Do zobaczenia w następnym wpisie!

M

Programy do tworzenia webinarów edukacyjnych

Wyobraź sobie kobietę, która właśnie zabiera się za swój pierwszy webinar. Jest szczęśliwa, ponieważ za chwilę  cały ten stres minie i będzie mogła wrócić do swoich dawnych obowiązków.

Do wystąpienia przygotowywała się bardzo długo – planując prezentację krok po kroku. Kilkadziesiąt kolorowych slajdów, mnóstwo zdjęć, wykresów i notatek. I rzeczywiście prezentacja jest taka, że mucha nie siada i można powiedzieć, że zdała egzamin na pięć.  

W międzyczasie dostaje sporo e-maili, w których czyta, że ludzie już nie mogą się doczekać, bo chcą nauczyć się, jak wykorzystywać historie w biznesie. A ona dostaje gęsiej skórki ze strachu, że coś pójdzie nie tak.

Webinar właśnie się rozpoczyna, a  ona czuje, że to jest jej wielki dzień, niczego nie zapomina, wszystko jak w zegarku. Slajd po slajdzie, słowo po słowie. 

I już chce przechodzić do najważniejszego punktu programu, gdy nagle okazuje się, że nie włączyła dźwięku, a więc wszystko co do tej pory powiedziała – poszło się brzydko mówiąc – walić.  

Tak właśnie wyglądała moja pierwsza przygoda z webinarami:)  Nie było romantycznie i zapamiętam to do końca życia.

 

Coraz więcej biznesów chce robić  webinary…

 

O  webinarach zrobiło się bardzo głośno już kilka lat temu, a w wyniku pandemii – wzrosło jeszcze bardziej znaczenie edukacji online. Jednak kiedy rozmawiam z moimi klientami często słyszę, że najbardziej przerażające w webinarach nie jest to, jak zrobić prezentację ani to, jak sprzedać swój produkt  – tylko wiedza o możliwościach programowych i techniczne zaplacze całej tej akcji.

Prowadzenie szkoleń online nie jest niczym nowym, jednak z powodu ograniczeń, jakie nałożył na nas COVID-19 może być dla niektórych rozwiązaniem, które należy wdrożyć szybciej, by móc nadążyć za obecną zmianą rynku.  

Jeśli i Ty przenosisz swój biznes do świata social mediów – warto pomyśleć, jaką platformę wybrać do prowadzenia webinarów aby móc robić to dobrze.  

Rynek webinarowy oferuje nam wiele rozwiązań programowych, a ja opowiem o tych, które są ważne z perspektywy Twojej komunikacji w social mediach.

 

 

 

Clickmeeting

 

 

To właśnie z tego programu najczęściej korzystam. Nie tylko z uwagi na szeroki wachlarz funkcji, ale przede wszystkim ze względu na obsługę klienta. Clickmeeting jest mistrzem informacji zwrotnej na czacie. Ani razu nie  miałam problemu z kontaktem. Helpdesk działa bez zarzutu i można naprawdę bardzo szybko uzyskać pomoc.

Jeśli chodzi o funkcjonalności– to w obrębie tej platformy – wymienię te najważniejsze:

  •  spersonalizowane zaproszenie na webinar,
  • możliwość stworzenia agendy spotkania,
  • wysłanie e-maili do uczestników,
  • możliwość wprowadzenia kolorów marek, różnego stylu widoku ekranu, własnego logotypu itd.,
  • prowadzenie streamingu live, jednocześnie z przeprowadzanym szkoleniem w pokoju webinarowym,
  • pokazywanie prezentacji,
  • pokazywanie ekranu,
  • możliwość zaprezentowania wideo,
  • pełna moderacja,
  • tablica interaktywna,
  • prowadzenie sesji Q&A,
  • możliwość wprowadzenia call to action w postaci bezpośredniego przejścia na stronę Twojej oferty,
  • nagrywanie ekranu,
  • możliwość połączenia się z odbiorcą także na kamerze wideo,
  • czat z funkcją tłumaczenia symultanicznego,
  • możliwość prowadzenia webinaru z płatnością poprzez paypal lub karty kredytowe,
  • dostęp do rozbudowanych statystyk,
  • bardzo intuicyjny interfejs.

Link do clickmeeting tutaj

Live webinar

Jeżeli chodzi o live webinar na pewno warto podkreślić, że jest wyjątkowo łatwy w obsłudze i ma przyjazny dla użytkowników – interfejs. Jeśli chodzi o funkcjonalność – warto wspomnieć o wielu przydatnych rzeczach dla prezenterów: 

  • pełne obrandowanie pokoju webinarowego – możesz wykorzystać swoje kolory marki i zaimportować logotyp,
  • indywidualne ustawienie widoku pokoju – inny dla uczestników i inny dla nagrania,
  • stabilność łącza, bardzo dobra jakość obrazu,
  • możliwość prowadzenia ankiety na wydarzeniu,
  • możliwość uruchomienia testów i głosowania,
  • tablica interaktywna z możliwością wstawiania grafik,
  • bardzo rozbudowane narzędzie, jeśli chodzi o wykonywanie rysunku na slajdach w prezentacji,
  • manager obecności, który polega na tym, że podczas trwania webinaru możemy sprawdzić czy osoby nadal oglądają nasz webinar,
  • możliwość umieszczenia call to action z linkiem do strony z naszą ofertą,
  • odtwarzanie filmów na vimeo i youtube,
  • dodatkowy streaming na żywo na wybranych platformach społecznościowych,
  • udostępnianie plików dla użytkowników, 
  • podział uczestników na mniejsze pokoje, 
  • prywatny czat z moderatorami,
  • pełna moderacja czatu. 

Bardzo Wam polecam przetestować to oprogramowanie, bo nie jest trudne do ogarnięcia. 

Link do oprogramowania tutaj

 

Zoom

 

Pomimo, że program ten najczęściej w Polsce kojarzony jest z prowadzeniem konsultacji, mastermindów czy warsztatów online – jest to także narzędzie, które można wykorzystać do prowadzenia webinarów.

Interfejs  jest jednak w języku angielskim i nie łudź się, że jest tak prosty jak Clickmeeting. Żeby go dobrze zrozumieć, trzeba się trochę natrudzić. Ale użytkownicy Zooma twierdzą, że nie zamieniliby tego narzędzia na żadne inne.

W przypadku tej platformy oprócz typowych funkcjonalności webinarowych mamy możliwość:

  • integracji wydarzenia z kalendarzem google i outlook,
  • połączenia uczestników w mniejsze grupy,
  • automatycznej transkrypcji webinaru,
  • streamowania na Youtube i Facebook.

Niestety program ten nie jest tak intuicyjny jak clickmeeting czy live webinar, ale jeśli już się go dobrze pozna, nie ma problemu z użytkowaniem.

W bezpłatnej wersji programu możesz stworzyć webinar dla maksymalnie 100 osób, co dla osób początkujących jest bardzo dobrą opcją. Jednak, jak to zwykle bywa w opcjach darmowych, jest jakiś kruczek – spotkanie nie może być dłuższe niż 40 minut.

Chociaż twórcy kursów online z Zooma powiedzą Ci, że to świetne narzędzie, jak się za niego więcej zapłaci – po przetestowaniu jego funkcji uważam, że ten system ma sporo wad.

Z zoomem – możesz zapoznać się tutaj

 

My own conference

 

 

Przyznam, że jeśli chodzi o sam sposób korzystania z programu ma najłatwiejszą do zapamiętania ofertę. Ma tylko dwa pakiety – darmowy oraz płatny, którego cena zależna jest od ilości uczestników.

Ale wersja free jest bardzo rozbudowana.

Daje możliwość udostępniania ekranu, rysowania i notowania, pokazywania prezentacji i filmów, a do tego zawiera narzędzie do ankiet, czat i statystyki.

W tej opcji jednak maksymalna liczba uczestników webinaru jest bardzo niska – wynosi zaledwie 20 osób. W bezpłatnej wersji może być jednak aż 3 prezenterów, co rzadko zdarza się w podstawowych pakietach. 

MyOwnConference umożliwia spersonalizowanie webinaru przez zmianę koloru, dodanie logo firmy itp. i jest w całości dostępny w języku polskim. Znajdziesz tu też blog z poradami i tutoriale w formie wideo, które pomogą Ci podczas stawiania pierwszych kroków na webinarowych terytoriach. Platforma obsługuje webinary dla maksymalnie 1000 uczestników, ale najmniejsza liczba uczestników w wersji płatnej wynosi 60 osób – wtedy koszt dostępu to 25 euro miesięcznie. 

Narzędzie jest bardzo intuicyjne i łatwe w użyciu, a przy tym ma przyjazny dla oka, nowoczesny interfejs. Plusem jest też brak konieczności instalacji apki lub wtyczek, by dołączyć do webinaru. Do tego dobrze zorganizowany support i sprawne działanie niezależnie od liczby uczestników. Widać, że to narzędzie było tworzone z myślą o webinarach dla dużej liczby uczestników.

Do najważniejszych zalet programu należą:

– długość spotkania bez limitu,

– możliwość rozszerzenia konta do 5000 uczestników,

– platforma w języku polskim,

– nie wymaga instalacji żadnych dodatkowych programów – wszystko dzieje się na stronie internetowej,

– integracja z mediami społecznościowymi i Google Analytics,

– wysyłka mailingu do uczestników.

 

Tutaj znajdziesz link do My own conference

 

Go to webinar

 

GoToWebinar to narzędzie, które naprawdę sprawnie działa i daje bardzo dobrą synchronizację dźwięku i obrazu. Na pewno za plus można uznać zapisywanie ustawień webinaru, tak by przy kolejnych pomijać w planowaniu część kroków. Również tutaj znajdziesz wszystkie funkcje, których będziesz potrzebować, a dodatkowo możliwość wcześniejszego nagrania webinaru i jego zaplanowania. Nie ma jednak żadnej darmowej wersji programu, możesz jedynie skorzystać z 7 dni okresu próbnego, co stanowi krótki czas na rzetelną ocenę. W wersji płatnej można wybrać jeden z 3 pakietów: do 100, 500 lub 1000 uczestników. Istnieje jednak także możliwość organizacji webinaru dla 5000 odbiorców, jednak wtedy trzeba skontaktować się z usługodawcą i poprosić o wycenę. 

Plusem na pewno jest możliwość dokonywania płatności za webinary bezpośrednio przez GoToWebinar, ale trzeba pamiętać, że transakcje realizowane są wyłącznie w dolarach. W każdej opcji istnieje możliwość otrzymania statystyk i analiz, tworzenia ankiet i personalizacji webinaru. Ciekawą opcją jest też możliwość pobrania automatycznie tworzonej transkrypcji nagranego webinaru.

Co na minus? Jedynie w dwóch droższych wersjach dostępna jest opcja nagrywania webinaru wcześniej oraz udostępniania uczestnikom filmów. Do tego GoToWebinar dostępny jest tylko po angielsku, co może być problemem dla niektórych odbiorców. Na pewno trzeba tu też wspomnieć o cenie, która jest dość wysoka nawet przy niewielkiej liczbie uczestników.

Dla kogo ten program to dobre rozwiązanie? Przede wszystkim dla dużych firm, które chcą prowadzić profesjonalne webinary dla sporej liczby osób. W przypadku niewielkich biznesów ta opcja nie będzie opłacalna.

Z go webinar możesz zapoznać się tutaj

Webinar On Demand w Studio306 

Jeżeli nie chcesz tracić czasu na naukę oprogramowania i wolisz aby ktoś zaplanował i zrobił webinar za Ciebie, to taką ofertę ma studio306 Piotra Króla, które może za Ciebie zająć się całą techniczną otoczką webinaru i sprawić, że nie będziesz się o nic musiał martwić. Dla moich czytelników mam nawet 20 % rabatu na taką usługę – jeżeli interesuje Cię, by ktoś za Ciebie zajął się całą moderacją i spotkaniem śmiało zgłoś się do Studio306. Masz pewność, że Twój webinar się nie wysypie. 

 

Mam nadzieję, że te podstawowe informacje pomogą Ci w podjęciu decyzji, który program do webinaru będzie najlepszy dla Twojego biznesu. Jeśli jednak masz wątpliwości, bez pośpiechu! Warto skorzystać z darmowych wersji testowych i spróbować kilku rozwiązań. Nie ma programu uniwersalnego, który spodoba się wszystkim. Pamiętaj jednak, że przy wyborze warto kierować się nie tylko ceną, ale też funkcjonalnością, łatwością obsługi, dostępnością i profesjonalizmem supportu oraz oczywiście płynnością działania. 

Do zobaczenia w następnym wpisie, bardzo doceniam, że mnie czytasz! 

M

Jak włączyć opowiadanie historii do sprzedaży w social mediach?

Dzisiaj porozmawiamy o storytellingu. Poruszę temat włączenia opowiadania historii do Twojej sprzedaży w social mediach.

Jest to duże wyzwanie, zwłaszcza dla tych, którzy nie wierzą, że  za pomocą dobrych narracji można sprzedawać więcej.

 

 

 

Wielokrotnie słyszę, że storytelling to nawijanie makaronu na uszy i nie przydaje się w sprzedaży. Bo to za długie, za emocjonalne, nie pasuje do każdej branży, klient chce szybko i tak dalej.

Problem w tym, że storytelling to nie jest tylko napisanie jakiejś opowieści. To nie jest tylko wstawienie opisu na stronę internetową, gdzie wrzucasz narrację w czasie przeszłym. Nie jest to również wideo jednej historii.

Za taką opowieścią musi stać konkretna obietnica marki.  W przeciwnym razie będziesz twórcą tego, co inni nazywają nawijaniem makaronu na uszy.

 

Jak włączyć opowiadanie historii do sprzedaży w social mediach? 

7 wskazówek:

 

 

1. Określ, jaką historią może być zainteresowany Twój klient.

 To jest ten początek analizy, o którym często zapominamy. Dzieje się tak wtedy, gdy te wszystkie historie tworzymy tylko dla siebie. Tymczasem klient najbardziej chciałby usłyszeć o swoim problemie, a nie tylko o tym, że masz coś ciekawego do przekazania. Weź pod uwagę wszystkie historie, w których Twoja marka rozwiązuje jego konkretny problem. Kiedy będziesz znał temat tej historii przejdź do kolejnej wskazówki.

 

2. Określ, do czego taka historia mogłaby się Twojemu klientowi przydać?

 Co będzie celem Twojej historii? Dlaczego ta historia jest warta opowiedzenia?

Z tych pytań często rodzą się zupełnie inne odpowiedzi niż na początku drogi. Zmierzam do tego, że mówienie: „ bo ma się dużo sprzedać” często nie wystarcza, żeby coś rzeczywiście zostało kupione.

I właśnie historia, w której opowiadasz o autentycznych emocjach, związanych z Twoim produktem czy usługą, potrafi zdziałać więcej niż zwykły język korzyści, w którym powiesz, że warto Twój produkt mieć u siebie na półce.

 

3. Określ, kim ma być Twój bohater i jaki orzech będzie miał do zgryzienia.

Żeby dobrze pokazać fabułę Twojej historii, warto zdać sobie sprawę z tego, że:

  • główny bohater to ten, z którym może utożsamić się Twój klient. To dlatego najczęściej bohaterem historii sprzedażowych jest sam klient lub twórca danego produktu;
  • bohater musi mieć jakiś problem do rozwiązania, co najczęściej w historii jest związane z przyjęciem przez bohatera konkretnego wyzwania.
  • rozwiązanie problemu nie może skończyć się po jednej próbie, dlatego dobrze, aby na swojej drodze spotkał sytuacje i ludzi, którzy mu w problemie pomagają i tych, którzy stanowią dla niego niebezpieczeństwo;
  • w historiach sprzedażowych rozwiązanie problemu zawsze wiąże się z zetknięciem z Twoją marką. To ona mu pomaga;
  • koniec Twojej historii nie może być banalny – dobrze jest tutaj zaznaczyć, jak może zmienić się świat tego, kto skorzystał z Twojego produktu.

 

4. Określ Twój główny przekaz.

Z tym jest najtrudniej, ale Twoja marka musi opowiadać o rzeczach, z których może się wywiązać. Krótko mówiąc, za Twoją historią sprzedażową powinna stać konkretna obietnica.

Kiedy zdasz sobie sprawę z tej obietnicy, łatwiej Ci będzie określić Twój główny przekaz, czyli co ta historia ma ze słuchaczem zrobić. Co ma spowodować? Do czego ma doprowadzić? Jaki jest jej prawdziwy cel? Co z tej historii ktoś ma wynieść?

Warto sobie to spisać jeszcze przed samym stworzeniem historii.

 

5. Postaw na bardzo prosty język.

To jest trochę tak, jak z pójściem do sklepu. Wyobraź sobie, że masz kupić zmywarkę i Pan sprzedawca wyciąga wielką instrukcję obsługi i zaczyna czytać niezrozumiałe dla Ciebie słowa. Kończy się to tym, że szybko mu przerywasz i pytasz: „Ale o co chodzi”?

W opowiadaniu historii sprzedażowej jest tak samo. Prosty przykład i konkretne rozwiązanie. Bez zawiłości. Wyraziście.

Bo tylko tak zdobywasz czyjąś uwagę. Tylko w ten sposób możesz kogoś do siebie przekonać.

6. Postaw się w roli kupującego.

 Zadaj sobie kilka pomocniczych pytań:

  • Czy ta historia jest dla Ciebie interesująca?
  • Czy gdybyś myślał o zakupie konkretnego produktu – ta historia by Cię do tego przekonała?
  • Czy ta historia sprawia, że poczułeś się bezpiecznie?
  • Czy według Ciebie jest wiarygodna?

 

Bo z odpowiedzi na takie pytania najczęściej wynika, czy Twoja opowieść dotrze do potencjalnego klienta.

 

7. Spisz sobie historie Twoich klientów i odpowiedz  na poniższe pytania:

 

  1. Z jakimi historiami wiąże się użytkowanie Twojego produktu?
  2. Jak o nim mówią Twoi klienci?
  3. Co w tym produkcie doceniają?
  4. Czy mają wpływ na jego rozwój?
  5. Jaki ich problem został przez ten produkt rozwiązany?

 

Tak właśnie może wyglądać wstępne przygotowanie do tworzenia opowieści sprzedażowej. I chociaż wiele z opisanych przeze mnie rzeczy może być dla Ciebie oczywiste, to tych oczywistości często nie widać w czyichś historiach. I dlatego nie działają.

 

A jak te wskazówki zamienić na konkretne narzędzia do budowania opowieści?

Skorzystaj z mojego kursu online : Jak pisać o marce czyli Storytelling w social mediach. Zapoznaj się z programem klikając na zdjęcie: