10 aplikacji, które pozwolą Ci rozwinąć Twoje Instagram Story

Kiedy kilka lat temu Instagram wprowadził Insta Stories, nikt nie przypuszczał, że te często tworzone spontanicznie, efemeryczne treści wyprzedzą swoją popularnością estetycznie dopracowane kafelki zdjęć. 

Znikające po 24 godzinach filmy i kolaże z treści i obrazów okazują się być najchętniej oglądanym contentem na Instagramie. Ale Insta Stories to nie tylko zabawa i dokumentacja codzienności. Publikowanie relacji na Instagramie to jeden z najskuteczniejszych sposobów na dotarcie do szerszej publiczności, przyciągnięcie tzw. ruchu organicznego do Twoich postów i nawiązanie kontaktu z nowymi odbiorcami. 

Dlatego i influencerzy i duże marki nieustannie pracują nad ulepszaniem swoich materiałów wizualnych, korzystając codziennie z dostępnych aplikacji.

Jeśli ciągle jeszcze nie czujesz się pewnie w temacie Insta Story, podrzucam Ci dzisiaj 10 aplikacji, które wprowadzą Twoje relacje na wyższy poziom oraz przyciągną i zatrzymają nowych obserwujących.

Dobra wiadomość jest taka, że wszystkie te aplikacje są naprawdę proste w obsłudze i nie wymagają wielkich umiejętności przy edycji zdjęć i filmów.

Oto najlepsze aplikacje do tworzenia Instagram Stories, za pomocą których możesz jednocześnie kreatywnie edytować i zdjęcia i filmy:

Mojo.

 

 

 

 

 

W przeciwieństwie do większości podobnych aplikacji, Mojo wyróżnia możliwość tworzenia dynamicznych wideo animacji (wraz z muzyką), które mają naprawdę profesjonalny wygląd.

Aplikacja oferuje duży wybór szablonów, z których można korzystać zgodnie z własnymi upodobaniami. Szablony dopasowane są do rodzaju treści i przekazu marki – minimalizm,  storytelling, kino, moda, etc.

W każdej z tych kategorii znajdują się podsekcje, można nawet tworzyć własne, rozpoczynając tworzenie Insta Story od pustego szablonu. Mojo ma całkiem spory wybór darmowych szablonów, płatna subskrypcja (Mojo Pro) daje ich oczywiście dużo więcej i posiada więcej możliwości animacji tekstowych. Mojo Pro pozwala również na zmianę wymiaru filmów tak, aby można je było dopasować do innych mediów społecznościowych.

Dlaczego warto:

– 40 darmowych szablonów w przeróżnych stylach.

– 50 darmowych czcionek z szeroką gamą możliwości ich edycji.

– w podstawowej wersji również biblioteczka z muzyką.

Canva.

Klasyka gatunku, jeśli chodzi o niezliczone i bardzo proste w użyciu możliwości tworzenia grafik. Od jakiegoś czasu dostępna jest też Canva: InstaStory and Video. Aplikacja daje ogromny wybór eleganckich szablonów, naklejek i czcionek, z których korzystanie jest dziecinnie proste.

W przypadku Instagram Stories do wyboru jest wiele gotowych szablonów, można też swój szablon projektować samodzielnie dzięki przeogromnej liczbie opcji tła, ponad stu różnych czcionek i mnóstwa grafik tak, aby stworzyć gotowe szablony dla swojej marki, z których można korzystać wielokrotnie.

(źródło zdjęcia: strona aplikacji)

Dlaczego warto:

– ponad 60 000 szablonów.

– ponad milion tapet.

– proste w użyciu narzędzia do projektowania.

– świetna kolekcja naklejek, odznak, ikon, ramek i tekstur.

Unfold.

Stworzona przez Squarespace aplikacja ciągle znajduje się w czołówce najlepszych, jeśli chodzi o tworzenie Insta Stories. Unfold wyróżnia duża biblioteka minimalistycznych, nowoczesnych szablonów, dostępnych również w wersji bezpłatnej. Możliwość dodawania ramek do zdjęć i eleganckich fontów to kolejny wyróżnik aplikacji. Korzystanie z Unfold jest bardzo intuicyjne, podobnie jak w przypadku Canvy.

Wersja Pro oferuje rozszerzone pakiety szablonów, wygodne jest to, że można je kupować pojedynczo, bez miesięcznej czy rocznej subskrypcji.

Dlaczego warto:

– 25 darmowych szablonów, ponad 60 szablonów premium.

– piękne czcionki i zaawansowane opcje tekstu.

– obsługuje zarówno formaty zdjęć, jak i wideo.

InShot.

Łatwa w użyciu aplikacja do zdjęć i filmów wideo. Jej wyróżnikiem jest na pewno bogaty edytor wideo, który umożliwia między innymi przycinanie lub kolaż filmów. Oferuje również rozmaite tła wideo, filtry i efekty. Istnieje możliwość dodawania muzyki i dźwięku do swoich filmów. Dostępna jest też opcja kontroli prędkości, która umożliwia edycję filmów w zwolnionym lub szybkim tempie.

InShot posiada też możliwość dodawania tekstu, naklejek, emotikonów i innych efektów projektowych, które można dodawać zarówno do zdjęć, jak i filmów.

 

 

Dlaczego warto:

– narzędzia do cięcia i łączenia filmów wideo.

– konwerter wideo.

– kreator kolaży i edytor zdjęć.

– możliwość dodawania muzyki do filmów.

– bogata biblioteka do edycji zdjęć i filmów.

StoryArt.

StoryArt to jedna z najlepiej ocenianych aplikacji do edycji Insta Story. Aplikacja jest bardzo łatwa w użyciu, posiada szeroką gamę gotowych szablonów, których można użyć bezpośrednio do tworzenia relacji na Instagramie.

Oprócz gotowych szablonów wyróżnia ją też ogromna biblioteka do edycji zdjęć. Można dodać tekst używając przeróżnych czcionek, filtrów, motywów i innych efektów projektowych. Podobnie jak w przypadku UNfold, StoryArt również oferuje możliwość kupna pojedynczych pakietów z szablonami bez subskrypcji.

Dlaczego warto:

– ponad 200 darmowych szablonów.

– bogata biblioteka do edycji zdjęć.

– cotygodniowe aktualizacje szablonów.

Adobe Spark.

Bardzo łatwa w użyciu  aplikacja umożliwiająca dodawanie filmów lub łączenie obrazów w wideo relacje. W edycji można dodawać do zdjęć i filmów muzykę, czcionki, animacje i inne efekty.

W przypadku filmów muzykę można wybierać z kolekcji aplikacji lub z własnego smartfona. Aplikacja oferuje również rozmaite motywy dźwiękowe w zależności od tematyki Insta Stories.

 

(źródło zdjęcia: strona aplikacji)

Dlaczego warto:

– możliwość animacji Insta Stories.

– piękne wzory typografii.

– miliony archiwalnych zdjęć do wyboru.

– kopia zapasowa w chmurze umożliwia łatwą synchronizację.

PhotoGrid.

Kolejna prosta aplikacja z bogatą biblioteką filtrów, naklejek, czcionek i efektów do edycji zdjęć. W możliwościach edytowania znajduje się również możliwość wycinania obiektu ze zdjęcia lub usuwanie tła. PhotoGrid wyróżnia to, że oferuje kilka funkcji szczególnie przydatnych przy selfie – na przykład korektę niedoskonałości czy makijażu. Ma też aparat, którego można używać do robienia selfie i automatycznego ulepszania zdjęć.

Ciekawą funkcją jest możliwość tworzenia memów na Instagram Stories. Ponadto aplikacja oferuje też opcję dodawania GIF-ów do tych memów.

(źródło zdjęcia: strona aplikacji)

Dlaczego warto:

– ponad 300 szablonów i kolaży zdjęć.

– funkcja makijażu i edycji zdjęć profilowych.

– amera z samowyzwalaczem w czasie rzeczywistym i rejestrator wideo wraz z inteligentnym filtrem twarzy.

– ponad 60 filtrów.

– ponad 90 różnych opcji tła do zdjęć.

Typorama.

 

 

 

 

 

 

 

 

Jeśli szukasz aplikacji, która pozwoli Ci szybko dodać zabawny i przyciągający uwagę tekst do Twojej Insta Story, to Typorama służy właśnie do tego.

Dzięki aplikacji można w łatwy sposób tworzyć piękne projekty typograficzne. Wystarczy wybrać tło i zacząć pisać. Aplikacja ma szeroką gamę układów typograficznych z różnymi czcionkami do wyboru.

Oprócz zaawansowanych narzędzi tekstowych Typorama oferuje też różne funkcje edycji zdjęć, od klasyki przez filtry i nakładki.

(źródło zdjęcia: strona aplikacji)

Dlaczego warto:

– ponad 50 stylów typograficznych.

– ponad 100 krojów i czcionek.

– zaawansowane narzędzia do projektowania tekstu.

– setki cytatów do wykorzystania w swoich historiach.

– tysiące obrazów stockowych do wyboru.

CutStory.

Aplikacja specjalnie stworzona do edycji filmów wideo. Dzięki niej możesz stworzyć serię 15-sekundowych filmów do swoich relacji na Instagramie, wycinając ją z dłuższego filmu.

Jednym z największych wyzwań podczas publikowania relacji wideo jest to, że seria na Instagramie musi trwać mniej niż 15 sekund. Ta aplikacja rozwiązuje ten problem i tworzy ciągły strumień 15-sekundowych filmów, które możesz publikować bezpośrednio jako relację na Instagramie.

(źródło zdjęcia: strona aplikacji)

Dlaczego warto:

– tnie długie filmy na 15-sekundowe klipy odpowiednie do relacji na Instagramie.

– obsługuje wszystkie formaty wideo.

Over.

Aplikacja stworzona dla estetów i nawet dla początkujących projektantów. Za pomocą pięknych szablonów można edytować i ozdabiać własne zdjęcia albo korzystać z podpęitych pod aplikację darmowych banków zdjęć Pixabay lub Unsplash.  

 

Over oferuje przepiękne fonty, których min. wielkość i kolor można edytować według indywidualnych potrzeb. Wyróżnia aplikację to, że codziennie oferuje kilka darmowych napisów, które można wykorzystać do zdjęć.

Dlaczego warto:

– 4 tysiące szablonów.

– wyjątkowe fonty.

– codzienne kolekcje darmowych napisów.

Podsumowując:

Aplikacje do edycji Insta Story to świetny sposób na wyróżnienie swoich relacji i przyciągnięcie uwagi nowych odbiorców.

Dodaj te aplikacje do swojego kreatywnego arsenału i rozwijaj swoją markę jak profesjonalista! I koniecznie zapisz się na mój webinar – miejsca się kurczą!

10 rzeczy, które powinieneś wiedzieć o Instagram Reels.

Cześć, na początek krótkie ogłoszenie. Miejsca na mój webinar: 8 kroków do skutecznej strategii komunikacji na Instagramie kurczą się – dlatego jeśli jeszcze nie masz biletu na to bezpłatne szkolenie klikaj na zdjęcie i zapisz się. 

Postujesz codziennie na Instagramie, dbasz o jakość zdjęć, poświęcasz czas na tworzenie karuzel, mimo tego obserwujących nie przybywa proporcjonalnie do nakładu Twojej pracy i zaanagżowania? Szukasz jakiegoś nowego sposobu i narzędzia, które polubi algorytm, a które pozwoli Ci dotrzeć do Twojego klienta?

Oto rozwiązanie, które podsuwa nam sam Instagram- Instagram Reels, czyli najnowszy sekret do tworzenia viralowego contentu i realnego przyrostu nowych obserwujących w krótkim czasie.

Instagram Reels, swojsko nazywane już rolkami, to najnowsze narzędzie do tworzenia angażujących treści na Instagramie. Podobieństwo do TikToka nie jest przypadkowe – instagramowi specjaliści podglądają konkurencję wiedzą już, że krótkie filmy wideo to przyszłość mediów społecznościowych. 

Zatem tak jak na TikToku, od teraz możesz na Instagramie nagrywać i edytować krótkie filmy wideo (od 3 do 60 sekund), dodawać do nich muzykę i udostępniać je w zakładce „rolki”, ale także w swoich aktualnościach i Instagram stories,

No dobrze, zapytasz, ale przecież od dawna są Instagram Stories, tam też mogę nagrywać filmy i edytować je, co takiego wyróżnia Instagram Reels? Ich przewagą jest rosnąca siła przekazu filmów wideo i wielka sympatia do nich instagramowego algorytmu. 

Po co to wszystko?

Wyobraź sobie, że masz w ręku świetne narzędzie i 30 sekund na przedstawienie swojej marki – do tego właśnie możesz wykorzystać Instagram Reels. Twoje nagrane w formacie rolek wideo pojawia się na tablicy Exploruj i zwiększa prawdopodobieństwo odkrycia przez kogoś, kto jeszcze Cię nie obserwuje. W przeciwieństwie do stories rolki nie znikają po 24 godzinach, widać je na tablicy obok pozostałych postów, można dodawać do nich hashtagi i opisy. Rolki to aktualnie najbardziej wyczekiwane  narzędzie do angażowania potencjalnych obserwatorów i dotarcia do coraz większej społeczności Instagrama.

Jak tworzyć rolki?

Instagram Reels możesz tworzyć na trzy różne sposoby: na ekranie głównym Instagrama, klikając na „plus” (+), który służy do dodawania zdjęć (a który ze względu na nowy symbol rolek – kamera filmowa – przeniesiono na górę tablicy Instagrama, w ten sposób od razu eksponując znaczenie Reels przez umieszczenie go na środku tablicy ),

 

 

następnie w listwie na dole wybierając „rolki”. 

Drugi sposób to kliknięcie bezpośrednio w ikonę „reels”, a następnie w symbol kamery u góry po prawej stronie. 

Trzeci sposób to użycie ikonki Instagram stories i w listwie na dole wybranie opcji „rolki”. Możesz również dodać do rolek film nagrany wcześniej telefonem.

A co z gadżetami?

Możesz zdecydować o szybkości nagrywania filmu i dodawać efekty w postaci filtrów i standardowych dodatków znanych już z Instagram stories – napisy, gify, naklejki. Możesz ustawić czasomierz i określić precyzyjnie długość Twojego wideo. Możesz również dodać do filmu muzykę. Masz możliwość wybrania jej z ogromnej biblioteki lub korzystania z własnych zasobów. Instagram dodał ostatnio możliwość wyszukiwania określonych rodzajów muzyki, co bardzo ułatwia użytkownikom dopasowywanie jej do treści tworzonych wideo.

Jakie treści najlepiej tworzyć?

 Możliwości jest mnóstwo. Stwórz za pomocą rolek elewator pitch swojej marki. Przedstaw się, pokazuj swoje życie, jak pracujesz, jak tworzysz, jak odpoczywasz. Inspiruj, edukuj, pokazuj backstage tego, co robisz. Twórz listy, odpowiadaj na pytania społeczności. Skłaniaj do refleksji. Wprowadź humor w swoje wideo! Ponieważ Instagram Reels to nowość, konkurencja jest jeszcze niewielka, co stwarza ogromne pole możliwości korzystania z tego narzędzia.

 

 

Statystyki i algorytm

Wchodząc w statystyki możesz kliknąć w opcję „interakcje dotyczące materiałów”, tam zejdź do rolek i sprawdź, które z Twoich filmów najbardziej zaangażowały odbiorców i jak wpłynęło to i zwiększyło listę osób, które Cię obserwują.

Algorytm Instagram Reels ze względu na ich nowość był sporą niewiadomą, zwłaszcza jeśli chodzi o to, co preferuje jako sugerowany post lub co wyświetla na tablicy Eksploruj. Ale ponieważ narzędzie to i tworzone dzięki temu treści rozwijają się błyskawicznie, Instagram pomógł odbiorcom sam publikując kilka pomocnych spostrzeżeń.

To, co już wiemy o algorytmie Instagram Reels to to, że faworyzuje filmy, które wywołują  emocje i są dostosowane do preferencji i zainteresowań Twoich odbiorców – to dlatego tak ważne jest to, żeby zdefiniować dobrze Twojego odbiorcę.  

Algorytm wyróżnia też treści, które są inspirujące, świeże i zapowiadające coś nowego, trend, za którym można natychmiast podążyć. 

Częściej wyróżniane na tablicy Eksploruj są filmy, w których korzysta się z kreatywnych narzędzi przy ich edycji. Filtry, teksty, muzyka (ta jest szczególnie doceniana przez algorytm) i korzystanie z wideo w pionie – to wszystko podbija widoczność Twojej rolki na Instagramie.

Wyróżniane są również treści łamiące konwencje, dlatego nie bój się eksperymentować i nie oglądaj się na innych, szukaj własnego stylu.

Czego algorytm nie lubi? Obrazów zbyt mocno pokrytych tekstem. Filmów nienajlepszej jakości. Z edycją w postaci ramki wokół i repostowanych na przykład z TikToka, z widocznym logo oraz tych nie spełniających wytycznych dla społeczności Instagrama.

Dodatkowe zalety

Instagram Reels to doskonałe narzędzie do pokazywania Twojej marki i pozyskiwania nowych klientów dla Twojego biznesu. Największą zaletą rolek jest ich krótki format – nie wymagający od Ciebie perfekcji, a dający pole do popisu dla kreatywności w tworzeniu Twoich filmów.

Łatwość edycji daje przyjemność ich tworzenia i możliwość pokazania siebie i swojej marki w mniej oficjalny, ludzki sposób, co jest podstawą do tworzenia relacji i powiększania swojej społeczności.

Pokaż, jak pracujesz, jak tworzysz, pokaż swoje miejsce pracy i swoje produkty w fazie ich powstawania. Opowiedz o swoich ulubionych miejscach i gdzie uwielbiasz pić kawę i czym zajmujesz się po godzinach. 

Gdzie znaleźć swoje rolki?

Na Twojej głównej tablicy klikając w ikonę rolek możesz odnaleźć nagrane i opublikowane wcześniej Instagram Reels i odczytać ilość ich odsłon. Możesz powrócić do ich edycji, a nawet je zremiksować. W tej zakładce znajdziesz również wszystkie wersje robocze swoich filmów i również z nimi pracować.

A jak to wygląda w Polsce?

Instagram Reels pojawiły się na świecie dokładnie rok temu w kilkudziesięciu krajach, w Polsce to ciągle prawie niedostępne narzędzie, ponoć problemem jest kwestia praw autorskich związanych z muzyką. Pojawiają się jednak informacje, że Instagram planuje wprowadzenie rolek w kolejnych regionach do końca tego roku. 

Nie zmienia to faktu, że warto obserwować tych, którzy robią to dobrze i notować już teraz pomysły na własne rolki tak, aby wykorzystać maksymalnie ich ogromny potencjał.

Podsumowując – Instagram Reels będzie niewątpliwie treścią coraz bardziej preferowaną przez algorytm. Ich tworzenie nie wymaga perfekcji i daje dużo przyjemności. Pozwala też na wielokrotne ich wykorzystywanie – te najlepsze zawsze można przypomnieć i wykorzystać w Instagram stories albo jako treść główną Twojej tablicy. Enjoy!

A i jeszcze jedno – organizuję we wrześniu webinar: 8 kroków do skutecznej strategii komunikacji na Instagramie. Zapisz się, bo miejsca kurczą się bardzo i już niektóre terminy są zajęte. Kliknij na zdjęcie i do zobaczenia.

Jak stworzyć początek opowieści o marce?

Tworzenie opowieści zawsze jest dla mnie wielką przygodą. Coś jak zejście ze ścieżki prowadzącej do domku babci i wejście prosto w ciemny las, w którym można znaleźć…no właśnie, co takiego? Wiele inspiracji, wiele cudów i dziwów, a nawet wilka, który wcale nie jest taki straszny, jak malują go w bajkach. Jednak chociaż do samego procesu tworzenia historii lubię podchodzić jak do przygody, najpierw muszę się na nią przygotować. Bez plecaka z prowiantem, aparatu i wygodnych butów po prostu nie wyruszam. I Wy też tego nie róbcie. Bo to naprawdę długa i trudna droga.

 

Dzisiaj opowiem Wam, jak stworzyć początek opowieści o marce – od czego zacząć swoje przygotowania, jak zabrać się za mówienie o marce, a jak mówić o produkcie. Mam nadzieję, że po tym będziecie tak chętni na wyprawę w nieznane, jak ja zawsze jestem.

 

 

Poznaj swojego klienta

 Wiem, powtarzam to do znudzenia, jednak uważam, że poznanie swoich odbiorców to najważniejszy krok w tworzeniu historii – czy to sprzedażowej, czy origin story. Dlaczego?

  • Bo to właśnie odbiorcy będą Was oceniać i staną się Waszymi najwierniejszymi fanami.
  • Bo poznanie ich języka umożliwia Wam zrozumienie, w jaki sposób powinniście prowadzić komunikację między Wami.
  • Bo odpowiadając na to, czego potrzebują Wasi odbiorcy, możecie wywołać prawdziwe emocje i wzbudzić zaufanie. Gdy Zalando podczas Pride Month zmieniło swoje logo na tęczowe, wyraźnie pokazało, po której jest stronie. I liczyło się pewnie z oburzeniem choć nie to było dla nich najważniejsze. Najważniejsze było wskazanie, że widzą potrzeby swoich odbiorców.
  • Bo klient zauważony jest klientem szczęśliwym. A taki nie odchodzi.

 

Poznanie użytkowników, ich sposobu mówienia i przekonań, ich wizji na życie oraz tego, co najbardziej do nich przemawia. Wszystkie te elementy muszą zostać przeanalizowane, zanim w ogóle pomyślimy o storytellingu. I wiecie co jeszcze? To także strategia marketingowa, dlatego zabierzcie się za zrobienie porządnej persony.

Jeśli nie powstała ona zanim powstał Wasz produkt czy też marka (firma        lub marka osobista), musi powstać teraz. Skupcie się przy niej na:

  • Celach – co chce ona osiągnąć?
  • Potrzebach – czego potrzebuje, by osiągnąć cel?
  • Obawach – czego najbardziej się boi? Co przyczynia się do uniemożliwienia realizacji celu?

 

Konkretna wizja, misja i cel

 

Jaką historię macie zamiar stworzyć? Czy jest to opowieść o produkcie, a może o tym, jak staliście się tym, kim jesteście dzisiaj? Może to origin story Waszej firmy? Nieistotne jaką historię piszecie – wizja zawsze musi się w niej pojawić. Wizja związana z tym kim jesteście, co sobą reprezentujecie. Zadajcie sobie przy tym te pytania:

  • Dlaczego istniejemy?
  • Co wnosimy do tego świata?
  • Jaka jest nasza misja?
  • Jaka była nasza motywacja?

 

Skupienie się na „dlaczego?” jest jednym z ważniejszych elementów, które musicie zrobić na początku swojej opowieści. Sprawdźmy to na przykładzie brandu Wildfang, który tworzy ubrania dla chłopczyc (tomboy).

  • Dlaczego istniejemy? Bo ubrania, które widziałyśmy w damskich działach sklepów, nie potrafiły odzwierciedlić nas. Markę stworzyłyśmy nie tylko dla siebie. Szukałyśmy i szukałyśmy, aż znalazłyśmy kobiety takie jak my.
  • Co wnosimy do tego świata? Dajemy chłopczycom możliwość pokazania siebie – na ich własnych zasadach.
  • Jaka jest nasza misja? Umożliwienie dziewczynom noszenie ubrań, które podpatrzyły w szafach swoich chłopaków. Stworzenie świata dla tych osób, które wcale nie chcą ubierać się jak dziewczyny z sieciówek.
  • Jaka była nasza motywacja? Tworzenie czegoś, w co same chciałybyśmy się ubrać. Wiemy, że takich kobiet jest więcej – one także nas motywowały.

 

Oczywiście na pytania odpowiadałam ja, a nie właścicielki Wildfang. Jednak właśnie tak opowiadały one o swojej marce – jako bycie, który po prostu musiał zaistnieć. Jeszcze niewypełnionej niszy. I ta historia chwyciła. Wiecie dlaczego? Nie tylko dlatego, że rzeczywiście miały one wiele potencjalnych klientek, które nigdzie nie otrzymały tego, czego chciały. Ta historia jest personalna, emocjonalna i prosta. Odwołuje się do osobistych przeżyć. I to w tym właśnie tkwi jej moc.

 

Początek historii – kim jestem?

 

Historia o tym, kim jesteś, powinna zawsze wybrzmieć jako pierwsza. Dzięki temu Twoi obserwatorzy i potencjalni konsumenci mają możliwość zobaczenia, co kryje się za danym brandem. To także dobry sposób na pokazanie różnic pomiędzy historiami produktu, marki i marki personalnej.

 

Historia „kim jestem” w przypadku produktu często skupia się na pokazaniu procesu powstawania, ale także samej historii tego, jak dany przedmiot może współistnieć z człowiekiem. Jest on już umieszczony w jego życiu, by unaocznić funkcjonalność, rozwiązanie pewnego problemu. Odpowiedzi na pytanie „kim jestem?” jest tu wiele – jestem bezpieczeństwem, jestem niezastąpioną pomocą, środkiem ekspresji, czymś co sprawia, że jesteś inny.

To kim/czym jest produkt zależy oczywiście od marki ale w opowieści powinien także mocno łączyć się z tym, jaki problem w życiu odbiorcy może rozwiązać. Spójrzcie jak zrobiła to Ikea, przedstawiając codzienne życie kranów kuchennych. Czy pomyślelibyście, że kran może rozwiązać jakikolwiek problem? Nie, a przecież korzystacie z niego codziennie. I to właśnie te życiowe sytuacje najlepiej pokazują, jak jest nam potrzebny i jak bardzo „wrósł” w naszą kuchnię.

Produkt może mieć także origin story, chociażby ten stojący za jego designem. To częste w historiach sprzętów, samochodów, nowych technologii.

 

W przypadku marki historia „kim jestem” opiera się na tym, jaka wizja jej przyświeca. W jaki sposób to co robi jest inne od tego, co robią inni? Co jest w niej takiego wyjątkowego? Często skupiamy się przy tym na samym początku historii, na powstaniu marki, jej wizji i oczywiście tym, co ją wyróżnia.

Starbucks dobrze to wykorzystał – chociaż origin story jest prosta, przekazuje emocje związane ze spotykaniem się z bliskimi, dzieleniem kawy, codzienną rutyną, która bywa magiczna. Kim są? Miejscem spotkań, miejscem na celebrację małych przyjemności.

 

W przypadku marki personalnej historia „kim jestem” także skupia się na początku. Jednak tutaj dużo łatwiej popełnić błąd, który sprawi, że ludzie się od nas odwrócą. Owszem, nie możemy zaniżać swojej wartości – pewność siebie zawsze jest w cenie. Jednak o ile w opowieściach marki osiągniecia potrafią wybrzmieć z prawdziwą siłą, w przypadku marki personalnej bardzo łatwo jest przegiąć w drugą stronę i wyjść na chwalipiętę. Brzmi dziwnie, prawda? Każdy z nas powinien mieć możliwość chwalenia się tym, co zrobił.

Jednak pamiętajcie, że historie są nie dla Was, a dla odbiorców. A oni chcą zobaczyć historię sukcesu, która nie będzie przytłaczać. Dlatego tak często wykorzystywaną opowieśćią jest „od pucybuta do milionera” – pozwala marzyć i pokazać, że zaczynając od najniższego stopnia drabinki możemy powoli się po niej wspinać. Kojarzycie Neila Patela? Pewnie tak, to nazwisko jest bardzo znane w świecie marketingu.

Neil opowiedział swoją historię mówiąc o ciężko zarobionych pieniądzach, które włożył w swój biznes. Zaufał firmie reklamowej i…nie uzyskał żadnych rezultatów. To dlatego zaczął się uczyć. A później pomagać innym firmom osiągać wyniki. I to nie historia od pucybuta jest tu najważniejsza, choć i ona robi wrażenie. To słowo „pomagać”. Patel nie mówi o tym, jak zarobił dla nich miliony, ale jak im pomógł. Jest skromny, pokazuje, że czerpie prawdziwą radość ze swojej pracy. I to właśnie dzięki temu jego opowieść działa.

Wiecie, co łączy wszystkie te opowieści? Wszystkie sposoby na mówienie o produkcie czy o marce? Te historie przyciągają, są świeże i emocjonalne. Pokazują inne spojrzenie na człowieka lub na biznes. Wykorzystują uczucia, wywołują uśmiech lub po prostu wskazują na niezwykłość w zwykłych sytuacjach.

Taki powinien być początek opowieści – zaskakujący, interesujący, ludzki. Wtedy czytelnik od razu będzie wiedział, z kim ma do czynienia. Z drugim człowiekiem, nie zaś z bezduszną marką.

Czym są momenty prawdy?

Klient nigdy nie pozostaje osobą, która stoi w bezruchu. Nawet jeśli nie chce wchodzić w interakcję z naszą marką, robi to z innymi markami – porusza się, meandruje, szuka jak najlepszego rozwiązania dla siebie. Dlatego doświadczenia klienta można porównać do podróży z punktu A do punktu B. Odpowiednie przeprowadzenie go z jednego miejsca do drugiego jest naszym zadaniem. Pilnowanie, by nie zgubił się po drodze, nie zrobił sobie krzywdy, nie skręcił kostki i nie wspominał później tej przygody jako najgorszego doświadczenia w swoim życiu, także jest po naszej stronie.

Każdy z momentów styku z marką jest dla nas istotny. Muszą być dopracowane do perfekcji, by zapewnić klientowi podróż, jakiej nie zapomni. I jaką będzie chciał powtórzyć. To momenty prawdy, które wiele mówią o stosunku marki do klienta. Dzisiaj skupię się właśnie na nich oraz ich znaczeniu w całościowym odbiorze marki i doświadczeniach klienta.

 

Czym jest moment prawdy?

 

Jak wspomniałam – moment prawdy to kontakt klienta z marką, nawet ten najbardziej przelotny, który może wpłynąć na postrzeganie ogółu marki. Jeśli wydaje Wam się, że jeden artykuł pokazujący Wasz brak wiedzy na temat, którym się zajmujecie, zniknie gdzieś w odmętach Internetu, mylicie się. To będzie moment prawdy dla niektórych z Waszych klientów. Dokładniej mówiąc: będzie to moment nędzy.

O co chodzi w tym chodzi? Idea ta została zapoczątkowana przez A.G. Lafleya, który był prezesem i dyrektorem generalnym Procter&Gamble. Powstała w 2005 roku i mówiła jedynie o dwóch momentach prawdy. Było to związane z zupełnie inną ścieżką klienta – 16 lat różnicy to w przypadku marketingu prawdziwa przepaść. Dzisiaj mamy ich już trochę więcej, o czym za chwilę opowiem.

Jan Carlzon, CEO SAS, mówi o tym, że moment prawdy może być postrzegany dwojako – jako moment magii bądź moment nędzy. Nie ma niczego pomiędzy.

Właśnie dlatego są one tak istotne przy pozyskiwaniu nowych i utrzymywaniu przy sobie starych klientów. Żadna marka nie powinna pozwalać sobie na momenty nędzy – one niszczą już wypracowaną relację z marką bądź uniemożliwiają jej zbudowanie. Podczas kontaktu z marką klient ma czuć się wyjątkowo, jakby podróż została stworzona z myślą o nim. Aby to osiągnąć, konieczne jest poznanie wszystkich momentów prawdy, które mogą wystąpić na jego drodze.

 

Mniej niż Zerowy Moment Prawdy (<ZMOT)

 

<ZMOT powinien być istotny dla marki ze względu na jedną, bardzo ważną kwestię – w tym czasie klient jeszcze nie do końca uświadamia sobie, w jaki sposób może uzyskać pomoc. Problem już się pojawił (może nadal nie być uświadomiony), jednak rozwiązanie jeszcze nie. Tutaj marka potrzebuje zasiać w potencjalnym kliencie ziarenko świadomości.

  • Do tego konieczna jest znajomość swojej grupy odbiorców oraz tego, z jakim problemem może się ona borykać.
  • Koniecznie poznajcie także kanały, za pomocą których możecie się z nimi komunikować.
  • Czego poszukują Wasi potencjalni klienci? Stwórzcie treści pasujące do ich intencji i rozbudźcie w nich świadomość!

 

 Zerowy Moment Prawdy (ZMOT)

 

Problem jest już znany – klient dobrze wie, że z czym się boryka. Teraz zacznie szukać rozwiązania. To ta chwila, w której konsument już wie, czego może chcieć, jednak nie zdecydował się na zakup.

Ponieważ zanim dojdzie do zakupu, zanim nawet niedoszły klient postanowi zajrzeć na stronę marki, sprawdza informacje o produkcie w różnych miejscach. Kiedyś nie było to możliwe na tak dużą skalę jak teraz. Obecnie mamy media społecznościowe, portale z ocenami, po prostu całą machinę Googla, który zapewnia wiele recenzji różnych produktów. Co ja mówię – Zerowy Moment Prawdy to przecież pomysł Googla! Ta firma dobrze wie, jak duże znaczenie ma w procesie zakupowym.

ZMOT nie jest jednym wielkim momentem – tą chwilą, gdy gwiazdy ustawiają się w jednej linii i na klienta spada promień światła. Nie, to składowa wielu mniejszych momentów, które mają znaczenie przy podjęciu ostatecznej decyzji. Kilka recenzji, kilka opinii pod produktem, jakiś tutorial, w którym ktoś używa danego produktu, reklama w telewizji, reklama na Facebooku, opinia koleżanki. To wszystko są mikromomenty w trakcie których potencjalny klient spotyka się z marką. Zależy nam na tym, by te spotkania były pozytywne. Dlatego zoptymalizujcie je w taki sposób, by zapewnić klientowi jak najlepszą podróż!

  • Jak wygląda ZMOT w Waszej marce? Co wpisuje on w wyszukiwarkę?
  • Odpowiadajcie na pytania klientów, by zapewnić im wszelkie możliwe odpowiedzi. Nie zostawiajcie ich bez pomocy!
  • Publikujcie recenzje i opinie w mediach społecznościowych oraz na stronie. Pozwólcie nowym klientom je odkryć.
  • Udostępniajcie treści, które ułatwią podjęcie wyboru. To miejsce na wartościowy content!

 

Pierwszy Moment Prawdy (FMOT)

 

Tak, to właśnie chwila, na którą czekaliście. Ten moment, gdy potencjalny klient wchodzi na Waszą stronę i chyba chce już kupić. Co jednak może go odwodzić od tego pomysłu?

  • Może nie znać Was na tyle dobrze, by zdecydować się na zakup. Dlatego pamiętajcie, by wszystkie informacje o marce i jej wartościach były czytelne i znajdowały się na stronie.
  • Może nie rozumieć, w jaki sposób produkt rozwiąże jego problem. To czas na sprawdzenie wszystkich opisów i dopracowanie ich do poziomu hard user friendly. Pamiętajcie, że treści muszą być napisane pod użytkownika i jego potrzeby.

 

Klient kliknął magiczną ikonkę koszyka i dokonał płatności? Fantastycznie! To jednak nie koniec jego podróży i momentów, które przeżywa wraz z marką.

 

Rzeczywisty Moment Prawdy (AMOT)

 

Po otrzymaniu zamówienia wiele marek traci kontakt z klientem, niezbyt przejmuje się jego dalszymi odczuciami. A przecież to właśnie od nich zależy czy zakup zostanie powtórzony! Rzeczywisty moment prawdy to przejście od bycia klientem jednorazowym do prawdziwego zżycia się z marką.

Wysyłka maila z informacją o terminie dostarczenia paczki to stanowczo za mało. Skupcie się na tym, by nadal być istotnymi dla klienta, nadal przekazywać mu wiedzę lub wzbudzać uczucia.

  • Możecie zaproponować klientowi zniżkę na kolejne zakupy lub wyjątkową okazję, by kupić komplementarny produkt w niższej cenie.
  • Skupcie się na tym, czego teraz może potrzebować klient. Jeśli kupuje kurs (jak w moim przypadku) może nie wiedzieć, co z nim zrobić. Wysyłka instrukcji obsługi i radzenia sobie z platformą będzie w takiej sytuacji strzałem w dziesiątkę!

Drugi Moment Prawdy (SMOT)

 

Może się wydawać, że w tym momencie niewiele jesteście już w stanie zrobić. Klient otrzymał swój produkt i korzysta z niego. Od tego co otrzyma, będzie zależał jego poziom satysfakcji oraz stosunek do marki. Jednak to kolejny krok, podczas którego musicie być obecni. Bez tego Wasza marka stanie się po prostu kolejnym elementem w zakupowej podróży klienta. Chcecie powrotów? Zadbajcie o doświadczenia!

  • Tu przyda się marketing treści! Zapewnijcie klientowi możliwość sprawdzenia jak może korzystać z Waszych produktów. To miejsce na tutoriale czy teksty na blogu.
  • Dostępność jest kluczowa. Jeśli można skontaktować się z Wami w BOK oraz przez Messenger, nie każcie na siebie czekać.
  • Zapewniajcie natychmiastowe rozwiązania – szybkie działanie i wysyłki w przypadku reklamacji. Odpowiedzi pełne pasji w sytuacji, w której coś zawiodło klienta.

 

Pamiętajcie, że klient dzieli się swoją opinią z innymi. Dlatego zadbajcie o jego doświadczenia.

 

Ostateczny Moment Prawdy (UMOT)

 

Te opinie stanowią właśnie efekt Ostatecznego Momentu Prawdy. Wynika on z praktycznych doświadczeń z produktem, które wpływają na odbiór marki przez konkretnego klienta. Od tego, jak klient został potraktowany i jakie były jego odczucia względem produktu, zależy wiele. Pamiętajcie, że opinie mają efekt kuli śnieżnej – mogą pogrzebać markę jeśli nie będą pozytywne.

Koniecznie wykorzystujcie efekt Ostatecznego Momentu Prawdy, jakim są recenzje i opinie. Korzystajcie z nich, by pomóc w podróży pozostałym potencjalnym klientom.

Czym jest obietnica marki?

Już od dawna chciałam napisać tekst, w którym obietnica marki odegra główną rolę. Mam wrażenie, że ostatnimi czasy coraz rzadziej pamiętamy o tym, czym jest obietnica i jakie ma znaczenie dla odbiorców.

Marki skupiają się raczej na tym, że dają z siebie wiele, wiec po prostu trzeba to brać. Bo tak. Zdarza się również, że tworzą relację z odbiorcami, jednak nie bazuje ona na niczym głębszym, na prawdziwych wartościach. Nie, na to nie ma miejsca w dzisiejszej sprzedaży.

Dzisiaj nie możemy działać bez namysłu lub oczekiwać czegoś od klienta. To my musimy dawać z siebie wszystko. Dlatego dzisiaj opowiem trochę o tym czym jest obietnica marki i dlaczego jest tak istotna.

 

 

Czym jest obietnica marki?

 

Obietnica to nie hasło reklamowe, to nie logo Twojej marki. Nie jest to także element, który stanowi dodatek – on ma być integralną częścią marki. Obietnica wskazuje klientowi w prosty i jasny sposób, czego może spodziewać się po konkretnym brandzie lub jego produkcie.

W jej skład wchodzi jednak coś znacznie więcej: idea, która za tym wszystkim stoi. To czym jest obietnica marki najlepiej pokazać poprzez elementy umożliwiające jej stworzenie.

 

Magia słowa

 

Obietnica marki bazuje na kilku elementach – za chwilę oczywiście o nich opowiem. Jednak chcę zacząć od tego, który dla mnie jest najważniejszy. Od magicznej funkcji słowa.

Znasz przecież najsłynniejsze obietnice, prawda? „I że Cię nie opuszczę aż do śmierci”. Te słowa kreują rzeczywistość i ustanawiają jej nowy kształt. W nim dwie osoby, które obiecują sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską stają się małżonkami, rodziną w świetle prawa.

Każda obietnica powinna wiązać się ze zmianą rzeczywistości. W świecie, w którym marka obiecuje natychmiastowe działanie ich produktu – tabletki na ból głowy – tak właśnie powinno się dziać.

Żadna marka nie może bagatelizować magii słów i tego, jaką odpowiedzialność one ze sobą niosą.

 

Co składa się na obietnicę marki?

 

Tworzenie obietnicy marki jest trochę jak otwieranie matrioszki – musisz znaleźć w niej coś więcej. Jeśli nie, po prostu pozostaniesz z pustą skorupą. Pierwszym elementem obietnicy czyli największą matrioszką jest odpowiedź na pytanie „Co?”. Co tworzysz? W jakiej kategorii znajduje się Twoja marka? Co możesz zaproponować swoim klientom? To podstawowe pytanie, na które pewnie potrafisz odpowiedzieć. Nie przysparza ono problemów większości marek.

Z pytaniem „Jak?” – czyli matrioszką w matrioszce – niektórzy już nie potrafią sobie poradzić. To zarówno elementy dotyczące tego, jak robisz to co robisz (proces, innowacyjność), ale również co wyróżnia Cię na tle innych. Czy rzeczywiście udaje Ci się być marką lepszą od konkurencji? W jaki sposób?

Pytanie „Dlaczego?” to ostatnia matrioszka schowana w samym środku. Może i jest najmniejsza, jednak ma największe znaczenie. I to właśnie „dlaczego?” jest tym pytaniem, z którym najtrudniej sobie poradzić. Ponieważ jeśli nie zaczynasz swojej marki z konkretną ideą, wizją do wypełnienia, Twoja matrioszka jest wypełniona tylko do połowy. Już Simon Sinek mówił, że powinno się zaczynać od DLACZEGO.

Nadal jednak jej środek zieje pustką. Trudno będzie Ci zatem obiecać coś poza tym, co mogą obiecać Twoi konkurencji. Może i wyróżnia Cię coś w sposobie tworzenia swojej marki lecz nie masz „duszy”.

 

Obietnica marki – przykłady

 

Spójrz na to, jak obiecują inne marki:

 

  • Nike: „To bring inspiration and innovation to every athlete in the world.”. Tu widać przede wszystkim ideę, prawda? Nie ma nawet słowa o produkcie, chociaż tkwi on gdzieś pomiędzy wierszami. To właśnie on inspiruje, to właśnie on jest innowacyjny. A kto jest atletą? Każdy kto może i chce się ruszyć.

 

  • Lego: „Joy of building. Pride of creation.”. Lego wskazuje na dwie największe wartości związane ze swoją marką – radość i kreatywność. Wie, że każda osoba sięgająca po ich klocki może zrobić z nimi co tylko dusza zapragnie. To magia bycia otwartym i myślenia poza schematami. A radość? Dotyczy zarówno zabawy w pojedynkę jak i razem z przyjaciółmi czy rodziną. Lego zbliża, zapewnia pozytywne emocje.

 

  • Walmart: „Save money. Live better.”. Ta obietnica jest inna, ale doskonale pokazuje do kogo jest skierowana. Walmart obiecuje niskie ceny swoim klientom. Nie mówi im jednak, że są najtańsi i tyle. Wskazuje, że ta oszczędność może zapewnić lepsze życie. Idea, która idzie za marką to nie zapewnienie najtańszego papieru toaletowe. To zapewnienie dobrostanu.

 

Zwróć uwagę na to, że nikt tu nie wychwala swojego produktu. Nikt nie skupia się na nim lecz na kliencie. To kolejny przykład na to, że wizja marki jest dużo bardziej istotna od tego, co jest materialne – klient pragnie emocji i prawdziwej relacji, a nie kolejnych klocków czy butów.

 

Spełnienie obietnicy

 

Pamiętasz co pisałam o magicznej mocy obietnicy? Przypomnij sobie pewną baśń o tytule „Żabi król”. Opowiada ona o królewnie, która podczas zabawy wrzuciła swoją szklaną kulę do studni. Jednak z wody wynurzyła się żaba, która powiedziała, że odda księżniczce kulkę jeśli ta obieca bawić się z żabą, jeść z nią ze wspólnej miski i razem z nią spać. Królewna obiecała, otrzymała z powrotem swoją kulkę a następnie uciekła.

Jednak obietnice lubią o sobie przypominać i tak też było w tym przypadku. Żaba w końcu doprosiła się o to, co jej się należało.

Jaki płynie z tego morał? Niestety nie taki jaki bym chciała. Chociaż księżniczka została zmuszona do spełnienia obietnicy, po wypełnieniu wszystkich zadań rzuciła żabą z obrzydzeniem. Ta z kolei zmieniła się w księcia, który pobrał się z księżniczką.

Jeśli Twoja marka to księżniczka, a klient to żaba, nie masz co liczyć na ślub. Niespełnienie obietnicy będzie Cię bowiem drogo kosztować. Twoją reputację i zaufanie klientów. Zaufanie może oczywiście zostać zachwiane i odbudowane. Jednak pamiętaj, że znacznie trudniej jest zapomnieć marce wpadkę niż przypomnieć sobie jej dobre zachowania.

Dlatego musisz skupić się na planowaniu. Obietnica marki to jej nieodłączna, integralna część. Musi zatem zostać uchwycona w strategii (jeśli nie masz strategii szybko się za nią rozejrzyj – niedługo napiszę coś na ten temat) i wskazywać na konkretnego odbiorcę. Dobrze poznaj zatem swoją grupę docelową oraz personę. A później dopracuj swoją wiarygodność.

 

Wiarygodność obietnicy

 

Obietnica to istotny element dla Twojej grupy docelowej – właśnie dzięki niej mogą oni zaufać temu, co mówisz. Jednak nic nie dzieje się samodzielnie. Poza tym nie żyjemy w próżni: jedna zła opinia może pogrzebać wiarygodność Twojej obietnicy.

Co zatem zrobić?

Załóżmy, że prowadzisz salon z biustonoszami. Wykonujecie je ręcznie a w sklepie zawsze jest wykwalifikowana brafitterka. Zapewniacie swoim klientkom biustonosze niezależnie od rozmiaru bo wiecie, że mogą one zadbać o zdrowie wielu kobiet.

Twoja obietnica to: „Zdrowie i piękne kształty w każdym rozmiarze”.

Na swoich social mediach pokazujesz jednak tylko szczupłe kobiety, które mają modelowe wymiary. Nie muszą kupować u Ciebie – mogą zaopatrzyć się w biustonosz w każdym miejscu, nawet w sieciówce odzieżowej. Tracisz na wiarygodności, Twoja obietnica nie ma pokrycia.

W innej sytuacji Twoje social media działają świetnie – wszystko jest przemyślane i dopięte na ostatni guzik. Jednak brafitterka okazuje się osobą, która nie ma pojęcia o dobieraniu biustonoszy.

Klientka jest niezadowolona i daje Ci o tym znać, oczywiście na forum. Znowu Twoja obietnica nie ma pokrycia, chociaż nikt nie wspominał w niej bezpośrednio o brafitterce.

Branża w jakiej jesteś zawsze wymaga od Ciebie zatrudniania specjalistów. Ponieważ to oni zwiększają wartość Twojej marki.

 

Dlatego właśnie obietnica marki powinna być mądra i opracowana w sposób bardzo przemyślany. Nikt nie każe Ci obiecywać czegoś, czego nie jesteś w stanie dać. Wręcz przeciwnie – takie zachowanie może tylko Ci zaszkodzić. Bardzo łatwo jest zepchnąć markę w nicość.

Obietnica to ogromne zobowiązanie i zawsze musisz o tym pamiętać. Obiecując nie bądź więc jak księżniczka, które chce coś uzyskać, a później zapomnieć o konsekwencjach. One zawsze się pojawią i prawdopodobnie Ci się nie spodobają. Bo obietnica ma magiczną moc.