Storytelling jako narzędzie do budowania silnych marek

Dzisiaj jest tak, że storytelling, rodzi bardzo różne skojarzenia. Ja bym powiedziała nawet, że społeczeństwo podzieliło się na tych, którzy wspierają potęgę storytellingu i na tych, którzy storytelling hejtują.

 

Ci pierwsi twierdzą, że storytelling to możliwość wzrostu znaczenia marki, bo poprzez dobrze opowiedzianą historię, która oddziałuje  na emocje odbiorcy,  potrafimy zdziałać cuda. Idąc dalej, storytelling kojarzony jest z budowaniem więzi i długofalowych relacji, bo poprzez umiejętne opowiadanie historii, które odczuwamy i zapamiętujemy, wpływamy na czyjeś życie i biznes.

 

Ci drudzy, uważają, że storytelling to pic na wodę i widzą w tym zagrożenie spowodowane brakiem autentyczności, a co za tym idzie, każdy storyteller to  dobry marketingowiec, który nabiera ludzi na swoje historie.

 

Ale gdyby tak spytać kogoś z nas, czy pamięta jeszcze “Akademię Pana Kleksa”, to pomimo tego, że ta historia nie wydarzyła się naprawdę, wierzyliśmy w jej moc. I nie chodzi tylko o odśpiewaną kaczkę dziwaczkę czy piegi Pana Kleksa, ale o to, że chętnie byśmy do takiej Akademii weszli.

 

Jak oglądaliśmy “Star Wars” to mało kto zajmował się pojęciem wymyślonej narracji, bo zwolennicy JEDI kupowali sobie nawet majtki z Yodą, a wielbiący Lorda Vadera, potrafili mieć go na pulpicie swojego komputera.

 

Jak poznawaliśmy “Króla Lwa”, to mało kto nazywał to jakąś tam bajką, bo okazuje się, że to co w niej przeżywaliśmy, jest częścią naszego życia.

 

Jak skupialiśmy się na  “Matrix”, to po 20 minutach filmu, nikt już nie myślał, o tym czy to jest, czy tego nie ma, bo żyliśmy w narracji, która odzierała nas z wszelkiej niewiary.

 

Jak myślimy o „Neverending story” to większość chciałaby się przelecieć na smoku, czy psie – bo czy to smok czy pies – wzbudzał podobne emocje.

 

Idąc dalej, uwielbiamy Meryl Streep nie za to, że to Meryl Streep, ale za to, że jak oglądamy “Pożegnanie z Afryką”, to gdyby była taka możliwość, kupilibyśmy bilet do Afryki.

 

Jak wspominamy “Good Morning Vietnam” z Robinem Williamsem, to nie jest to po prostu spiker radiowy, tylko ten, który opowiada sercem. A jak słyszmy go w “Buntowniku z wyboru”, to wiedząc, że ta historia oparta jest na faktach, nie mówimy o tym, że to słaba historia, tylko większość słuchając Robina, wzrusza się.

 

Jak patrzymy na historię Steve’a Jobsa to jego jabłuszko kojarzone jest z tym, że zaczynał w garażu i przeszedł wiele prób, zanim to jabłko stało się symbolem  łamania schematów. A  Iphone to nie jest jakiś tam Iphone – to jest telefon, któremu nadano taką tożsamość, że dla niektórych to jest “stan umysłu”.

 

Wiesz dlaczego Ci o tym piszę ?

 

Bo ten cały storytelling, to nie jest tylko opowiedzenie jakiejś historii. To jest sposób na pokazanie Ci, że to, w jaki sposób opowiadasz o sobie, ma ogromne znaczenie w budowaniu Twojej marki.

 

Gdyby Robin Williams opowiadał o sobie bez emocji, nigdy nie uwierzyłbyś w świat fantazji, który zbudował w “Fisher Kingu”. Gdyby Meryl Streep nie włożyła w swoją historię emocji, nigdy nie skojarzyłaby Ci się z „Pożegnaniem z Afryką”.

Gdyby Pan Kleks zbudował zwykłą Akademię, nigdy nie chciałbyś do niej wejść. Gdyby Twój Iphone nie łamał schematów, nigdy byś po niego nie sięgnął.

 

Wszędzie tam, gdzie za  marką stoi wartościowa historia, która oddziałuje na innych, rodzi się tożsamość tej marki.

 

Znaczenie marki osobistej, nie wynika ze stanowiska jakie zajmuje, ale z umiejętnego opowiedzenia o sobie tak, by ludzie chcieli się z nią utożsamiać.

 

Storytelling to nie jest tylko przekazanie treści, którą budujesz w czasie przeszłym. To jest pokazanie siebie w perspektywie opowieści, która powinna być budowana tak, by jej bohater porywał za sobą tłumy.

 

Dlatego w storytellingu tak mocno zwraca się uwagę na pewien schemat budowania historii, która wyciąga bohatera ze zwyczajnego świata i zaprasza do przygody, w której pokonując próby i przeszkody, spotykając wrogów i sprzymierzeńców, bohater staje się kimś innym, niż był na początku swojej drogi. Bo nigdy nie porusza Cię to, co jest oczywiste. Porusza Cię to, co zaskakuje i wywołuje emocje.

 

Opowiadanie o tym, że byłeś na wakacjach i zobaczyłeś Statuę Wolności, nie będzie dla kogoś interesujące. Nie dlatego, że jakbyś opowiedział o czymś , co się nie wydarzyło, to by ci to przysporzyło fanów, ale dlatego, że to, o czym piszesz, jest oczywiste.

 

Opowiadanie o tym, że jesteś 27 właścicielem firmy sprzątającej poinformuje nas o tym, że posiadasz taką firmę, ale jeśli staniesz się na chwilę Partnerem od czystych interesów, to nadal to będzie prawdą, ale opowiedzianą w inny sposób.

 

Dzisiaj problemem tych, którzy budują swoje marki jest to, że o nich nie opowiadają. Nie budują wokół siebie historii. Nie tworzą relacji i często nie wiedzą do kogo mówią.

 

Idąc dalej marka, która nie wie do kogo mówi, nie będzie umiała nawet sprawdzić, czy jej historia dociera do konkretnego odbiorcy, bo jej targetowanie odbiorcy, zamiast opierać się na mapie empatycznej, opiera się na regularnych pytaniach w stylu: “jakie klient ma pasje albo zainteresowania”.

Marka ma znaczenie wtedy, kiedy wie, co klient czuje, słyszy i widzi, kiedy styka się z jej wartością.

To dlatego wykorzystuje się storytelling do budowania silnych marek. A jeśli zanalizujemy marki osobiste, to obronią się przede wszystkim te, za którymi będzie stało umiejętne opowiadanie historii nakierowanych na ich odbiorcę. Za którymi będzie stało silne przekonanie, umiejętne wykorzystanie komunikacji budowanej na konkretnym archetypie marki i wartość, jaka za tym stoi.

 

Ludzie nie przekonują się dzisiaj  Do Ciebie ze względu na to, że jesteś, tylko ze względu na to, co na swój temat opowiesz. Jaką przekażesz im na swój temat historię. Ludzie nie kupują dzisiaj produktów czy usług, tylko emocje jakie się  wokół nich buduje.

 

To dlatego social media storytelling to, coś więcej niż pisanie postów. To dla mnie wymiar historii i wizualizacji, często opartych na metaforach, poprzez które możesz dużo więcej wyrazić.

 

Storytelling  ma być autentyczny. A moim zdaniem autentyczność jest wtedy, kiedy wiesz do kogo mówisz, co mówisz i po co mówisz. I kiedy Twoja marka przekonuje do siebie innych, to moim zdaniem przekonuje, kiedy jest to z Tobą spójne.

A kiedy jest to z Tobą spójne, to powinieneś mieć wokół siebie swoją Akademię, a nie Akademię Pana Kleksa, powinieneś występować  w swoim filmie, a nie w “Pożegananiu z Afryką”, latać na swoim smoku czy psie, a nie tym z “Neverending story” i stworzyć swój Matrix, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Historie, opowiadane przez marki, które tego nie czują, pachną brakiem autentyczności z odległości jednego centymetra. To najczęściej marki, które mylą budowanie wizerunku z tworzeniem tożsamości marki.

Marka osobista to historia oparta na konkretnych wartościach. A storytelling  jest ci potrzebny do tego, by ludzie chcieli utożsamiać się z Twoją marką, zapamiętywać to, co w niej ważne, odnajdywać w tej marce siebie. Właśnie poprzez opowiadanie dobrej historii, która oddziałuje na Twojego odbiorcę, sprawiasz, że jesteś dla niego ważny.

To dlatego mówi się dzisiaj, że wartościowe historie zmieniają marki na silne marki, które do siebie przekonują.