10 zasad efektywnego storytellingu wg Pixara (1)

Jakiś czas temu, poprosiłam Małgorzatę Mazurek  o przetłumaczenie 10 zasad efektywnego storytellingu wg Pixara. Dzięki temu przekażę Wam na moim blogu oryginalne tłumaczenie filmów z moim komentarzem do każdej zasady dobrego opowiadania historii.

 

ZASADA I

ZNAJDŹ POMYSŁ – ISTOTĘ SWOJEJ OPOWIEŚCI

Znalezienie pomysłu na opowieść polega na odkryciu jej istoty.

Ta istota to nic innego jak wyrzucenie bohatera ze swojej strefy komfortu. Tak jest wtedy, gdy bohaterowi żyjącemu w wygodnym świecie przytrafia się coś, co powoduje, że ten świat musi opuścić i podążyć za swoją przygodą.

Tak jak Woody w Toy Story.

Ten bohater czuje się świetnie wiedząc, że jest ulubioną zabawką Andy’ego. Ale gdyby film o Woodym traktował tylko o tym, to nikt by go nie obejrzał.

 

To wychodzenie poza wygodny świat, nie jest tylko wprowadzeniem do opowieści jakiegoś przeciwieństwa.  Prawdziwe  przeciwieństwo musi łączyć się z silnyni emocjami, jakie przeżywa bohater, a wraz z nim – my.

 

To co mogłoby się przytrafić Woodiemu, żeby  jego historia była  wciągająca ? Mógłby się popsuć? Przestać działać? Stracić ważność?

PIXAR zbudował tu 2 scenariusze:

W Toy Story 2, Woody odnajduje ciemną stronę swojej tożsamości, odkrywa swoją poprzednią rodzinę i musi wybierać pomiędzy nią, a Andy’m.

W Toy Story 3 boi się samotności i odrzucenia.

Istotę tej opowieści widzimy w momencie, gdy Woody musi nauczyć się żyć bez Andy’ego. Pozwala mu odejść. To on dokonuje tego wyboru. Na nim spoczywa odpowiedzialność. To jest dla niego obcy świat. Istotą jest konflikt, jaki za tym idzie i emocje, jakie temu towarzyszą.

 

Istotą opowieści jest droga, jaką bohater przechodzi, by dojść do swojego celu.Dlatego, kiedy będziesz pisał swoją historię musisz wiedzieć, co będzie stanowiło jej istotę.Co jest rdzeniem Twojej opowieści? W jaki Twój bohater popadnie konflikt? Z czym będzie się mierzył?

 

Tu jest link do filmu z pierwszą zasadą Pixara:

 

A poniżej tłumaczenie Małgorzaty Mazurek:

 

„Znalezienie pomysłu na opowieść polega na odkryciu jej istoty.

W większości dobrych opowieści bohater zostaje wyrzucony ze swojej strefy komfortu.

Lubimy obserwować, jak życie bohatera zmienia się o 180 stopni. (polar opposite). Na przykład szczur, który chce być kucharzem..

Co może być gorszego dla szczura, niż pasja do gotowania i marzenie o zostaniu szefem kuchni w wykwintnej francuskiej restauracji?

Jak większość zasad storytellingu również ta jest stara jak świat.

W swojej książce „Bohater o tysiącu twarzy” Joseph Campbell wydobył istotę wszystkich, słynnych, klasycznych mitów w formie wątków narracyjnych.

Bohater, który żyje zwykłym życiem, dopóki pewnego dnia nie wezwie go przygoda i nie znajdzie się w innym, strasznym i ekscytującym świecie, który jest mu obcy.

Dokładnie o tym mówi PIXAR.

Weźmy kowboja Woody’ego.
Woody bardzo komfortowo czuje się w roli ulubionej zabawki Andy’ego i lidera społeczności zabawek.

Co najgorszego może go spotkać?
Co sprawi, że poczuje się najbardziej niekomfortowo?

Co by było, gdyby nowa, lśniąca zabawka zajęła jego miejsce, odebrała mu prestiż i tożsamość?

Ta zmiana o 180 stopni (polar opposite-przeciwległy biegun) to coś więcej niż tylko najgorszy, możliwy scenariusz.

Jest to zmiana, która zmusza bohatera do reakcji i rozwiązania problemu, a w najlepszych filmach sprawia, że bohater rozwija się i zmienia.

Nie wystarczy, żeby wydarzyło się coś złego.

Musi to być coś co sprawi, że Woody zareaguje emocjonalnie i zostanie zmuszony do działania.
Mówimy tutaj o katastrofach uszytych na miarę.

PIXARowi udało się znaleźć kilka takich katastrof dla Woody’ego.

W Toy Story 2, odkrywa on stronę swojej tożsamości, z której istnienia nie zdawał sobie sprawy. Odkrywa swoją poprzednią rodzinę i zmuszony jest decydować, gdzie jest jego miejsce.

W Toy Story 3, Woody boi się, że całkowicie pójdzie w odstawkę.
Co prawda Andy planuje zabrać go ze sobą na studia, ale Woody i Andy wspólne lata świetności mają już za sobą.

Treścią głównej części filmu jest przetrwanie w świecie bez Andy’ego, ale jego emocjonalna istota polega na tym, że Woody musi pozwolić Andy’emy odejść.

Pod koniec filmu, kiedy Wody i Andy żegnają się, widzimy, że obaj zaakceptowali to, że ich wspólny czas dobiegł końca.

Film w mądry sposób pokazuje co dzieje się, kiedy zabawka nie potrafi osiągnąć tego poziomu akceptacji na przykładzie Misia Tulisia, który stał się zgorzkniały i złośliwy.

Od nerwowego ojca, małej rybki, która musi przepłynąć ocean, by pozwolić odejść swojemu synowi, po bohatera, który tkwi w najbardziej prozaicznym z możliwych, życiu.
Wystarczy popatrzeć na ten obraz.
Jedno spojrzenie i już wiadomo, że ten facet nie znajduje się w strefie komfortu.

Stary, zrozpaczony człowiek, który musi wziąć odpowiedzialność za niewinne dziecko.

Potwór z aspiracjami, który po prostu nie jest straszny.

Wyścigówka, która musi zwolnić emocjonalnie i fizycznie.

PIXAR celuje w umieszczaniu swoich bohaterów w najgorszym z możliwych dla nich miejscu.

Ale dlaczego ta zasada jest taka ważna?

Ponieważ zmiana o 180 stopni, wyłom w spokojnym życiu bohatera jest istotą opowieści.

Wróćmy do Remy’ego, szczura, który chce zostać kucharzem.

Kiedy zrobimy już to założenie, natychmiast pojawiają się liczne warstwy konfliktu, a to właśnie konflikt jest siłą napędową opowieści.

Remy jest inny.
Jego przyjaciele i rodzina nie rozumieją go, co sprawia, że czuje się samotny i odrzucony, czuje, że ich zawiódł.

Te uczucia sprawiają, że jest rozdarty, jakby musiał wybierać między swoją dziwaczną pasją, a rodziną i społecznością.

Pasją, za którą nie może podążyć. Bo nie może przekroczyć progu restauracji, by nikt nie próbował go zabić.

Kiedy mamy już tę istotę, staje się ono nasionkiem, z którego może wykiełkować opowieść.

Daje nam to dobre narzędzie zachowania (ekonomii) zwięzłości opowieści, ponieważ nic co nie stanowi elementu tej istoty prawdopodobnie nie powinno być częścią naszej historii.

Bohaterowie wyrzuceni poza strefę komfortu tak do nas przemawiają, bo wszyscy lubimy komfort, a kiedy odbierze się nam wygodne życie, musimy pogodzić się z nowymi okolicznościami.

Różnica jest taka, że bohaterowie PIXARa pokonują drogę.

Podejmą wszelkie, nawet niewyobrażalne kroki, by odzyskać dawne życie, czy jest to kosmos, ocean czy piwnica Sida.

Obserwowanie, jak reagują na nowe okoliczności, jak walczą i rozwijają się sprawia, że filmy PIXARa są tak emocjonujące i tak dobrze się je ogląda.”

 

Jeśli jeszcze nie zapisałeś się do mojej grupy Storytelling i komunikacja marki w social mediach, to tutaj jest link: https://www.facebook.com/groups/483441551989880/

A jeśli potrzebujesz inspiracji do rozwinięcia swojej komunikacji na fanpage’u to pobierz mój prezent z setką pomysłów na napisanie Twoich postów: lp.martaidczak.com

 

JAKUB GIERSZAŁ – NAJLEPSZY – RECENZJA FILMU

Jakub Gierszał to aktor wybitny. Nie mam co do tego wątpliwości, że najbardziej obiecujący, jeśli chodzi o młode pokolenie.

A że w kinie spędzam 70 % swojego życia, to kiedy podjęłam decyzję, żeby obejrzeć „Najlepszego”, to pomimo uznania dla ról Jakuba,  obawiałam się jego przewidywalności. Czytałam o tym filmie recenzje, wiedziałam, że będzie to klasyczna podróż bohatera i pomyślałam, że nie zdzierżę kolejnej, jednoznacznej hollywoodzkiej produkcji, o tym, że było ciężko, ale jednak warto.

 

Ale ten film, przeniósł mnie do podróży w głąb siebie i rzeczywiście zmotywował do działania.

 

I nie chodzi mi teraz o pseudo nawoływanie do uwielbienia życia, tylko o zwyczajne przemyślenie, że nawet z największej czarnej dupy – jesteś w stanie wyjść obronną ręką.

Jeśli ktoś z Was zastanawia się, czy pójść do kina na „Najlepszego” z Jakubem Gierszałem, to podejmie naprawdę dobrą decyzję. Jeśli ktoś z Was śledzi aktorskie losy Jakuba i widział jego wcześniejsze granie,  to kreacja w „Najlepszym”, gdzie wciela się w rolę Jerzego Górskiego, pokazuje, z jak wielką dojrzałością sceniczną  mamy do czynienia.

 

Fabuła filmu jest klasyczną podróżą bohatera, który wpadając w nałóg narkotykowy, w pewnym momencie zmienia się i dążąc do celu wygrywa podwójny triathlon. Zostaje Mistrzem Świata.

 

I to nie byłby ciekawy film, gdyby nie fakt, że splot zdarzeń jaki mu towarzyszy i role zagrane po mistrzowsku, budują z tego filmu przejmujące widowisko. Nie byłby też tak poruszający, gdyby nie świadomość, że historia w nim opowiedziana, wydarzyła się naprawdę.

 

Główny bohater, pokazany jako narkoman, który wciąga do tej brudnej gry także swoją dziewczynę, na początku nie zdaje sobie sprawy, jak kosztowna ta gra będzie dla niego i ludzi, których spotyka. W oparach wymiotów, zakrwawionych strzykawek i kolorowych wizji, nie zauważa, że z dnia na dzień umiera.

 

Potem przychodzi pierwsza próba zetknięcia się z bezsilnością, kiedy okazuje się, że zostaje ojcem, a potem jego dziewczyna zmieniona w warzywo, zostawia ich dziecko pod opieką największego wroga Jurka – jej ojca.

 

Kiedy zaczynasz patrzeć na to, co nałóg powoduje w ludziach, ile kogoś kosztuje wyjście ze swojego uzależnienia, to kończysz na tym, że jest komuś po prostu trudno.

Ale kiedy oglądasz ten film i widzisz Gierszała, który trafia do Monaru, to się zastanawiasz czy to na pewno tylko „trudność”, bo w filmie jest to tak autentyczne, że kiedy główny bohater rzyga – to zbiera Ci się na wymioty, kiedy płacze, to szukasz chusteczek, kiedy rozmawia ze swoim lustrzanym odbiciem, to się zastanawiasz, czy obok to samo odbicie nie zabija Ciebie.

 

Poruszające jest to, z jak wielką motywacją Jerzy dąży do swojego celu. Wraca do sportu, uczy się pływania, jeździ na starym rowerze, ale za każdym razem upada i wtedy goli głowę. I jest to  traumatyczne przeżycie. W Monarze spotyka podobnych do siebie, jedni golą głowy, drudzy się wieszają, inni nie rozumieją, po co się tam znaleźli.

 

I to też byłoby przewidywalne, gdyby nie fakt, że cała historia opiera się na jednym celu – zrobić wszystko, by odzyskać córkę. A motywacja jest jeszcze większa, kiedy Jerzy uświadamia sobie, że nie chce być takim ojcem, jakiego sam ma. Nie chce być kimś, przez kogo wszystko straciło sens.

 

W dzieciństwie bicie, poniżanie, mówienie, że do niczego nie dojdzie, spowodowało wiarę w to, że tak jest. Co za tym idzie, wejście w świat uzależnienia, bo skoro do niczego się nie nadaje, to tylko w takim świecie, mógłby być tym, kim chce.

 

Kiedy udaje mu się wyjść z nałogu, czeka go kolejna bolesna próba i jeśli obejrzysz ten film, to zrozumiesz, że nie ma rzeczy niemożliwych.

 

Kiedy udaje mu się wygrać triathlon, to sposób w jaki została w tym filmie pokazana jego droga, spowoduje u Ciebie dreszcze.

 

Dawno nie widziałam tak dobrze zmontowanych klatek. Mistrzostwo. Dawno nie widziałam tak świetnie odegranej głównej roli. Na uwagę też zasługuje odegranie przez Jakuba swojego czarnego charakteru – w filmie pokazane są 2 gadające do siebie postaci, które są podwójnym życiem bohatera.

 

Jeśli cenisz Gajosa to epizod, jaki tam ma, grając Kotańskiego, jak zwykle powala szczerością. Podobnie jak rola matki odegrana przez Magdalenę Cielecką. Rola Próchniak, która jest filmową dziewczyną bohatera jest jej najlepszą kreacją, jaką do tej pory widziałam.

 

I można by o oczywiście napisać, że to trochę hollywoodzka produkcja sensów pt: Był nikim, a po wielu próbach stał się wielki, tylko że w tym filmie ani razu nie masz poczucia, że tak jest. Poruszający scenariusz, z brudnymi kolorami, bardzo dobrymi zdjęciami i światem, w który wchodzisz od pierwszej minuty filmu.

 

Światem, który rozpoczynasz ciemnością, wchodzeniem do brudnych pomieszczeń, gdzie stykasz się z bezsensem i umieraniem. W młodym wieku. Bez perspektywy na przyszłość.

A potem wychodzisz z tej jednoznaczności i dostrzegasz kolory. Te kolory zamieniają się w cel. I widzisz go już wtedy, kiedy idziesz na kurs tańca i czujesz, że to tango, ma więkze znaczenie niż Twoja pierwsza dyskoteka w podstawówce.

Skaczesz po scenach tak jak bohaterowie. Od emocji tak negatywnej, że ściska Cię w żołądku, do euforii, która zostaje w głowie na długo.

Film przestaje tu być filmem i od początku zmagań bohatera, wsiadasz z nim na rower i biegniesz razem z nim, pokonując kolejne przeszkody. Przeszkody wcale nie są oczywiste. Nie mieszczą ci się w głowie, tak samo jak Jurkowi, który będąc już prawie u szczytu, znowu spada na samo dno, tym razem nie z powodu narkotyków, chociaż i te pojawiają się na drodze z zupełnie innego powodu.

 

„Najlepszy” rzeczywiście pozwala uwierzyć w to, że jeśli wiesz dokąd zmierzasz, jesteś w stanie pokonać każdą przeszkodę. Warto o takich drogach opowiadać. Warto pójść do kina na ten film.

 

Polecam !