Co, jak i kiedy pisać, żeby ludzie uwielbiali Cię czytać? Artykuł gościnny Macieja Wojtasa

Zajmuję się copywritingiem i blogowaniem od dobrych paru lat. Nie wiedzieć czemu – nigdy nie zadałem sobie tego tytułowego pytania. Dlatego najwyższy czas nadrobić te zaległości!

 

 

O czym pisać?

O czym pisać, prowadząc na przykład blog firmowy?

Jedni powiedzą Ci, żebyś pisał o tym, czego ludzie szukają w Google – i prawdę mówiąc, będą oni mieć rację.

Inni zalecą Ci pisanie artykułów w oparciu o przeróżne analizy rynku, śledzenie tekstów konkurencji, badanie zachowań klienta i tym podobne wytyczne – i też będą bliscy prawdy.

Sam mam trochę inne podejście: mniej rozumowe, a bardziej intuicyjne. Moim zdaniem, prowadząc blog firmowy czy na przykład pisząc teksty do mediów społecznościowych, powinieneś zwrócić uwagę na 3 rzeczy:

  1. Zwróć uwagę na to, co siedzi ludziom w głowach, ale boją się tego wypowiedzieć na głos. Rozwiewaj swoimi tekstami wszelkie wątpliwości swoich czytelników i przyszłych klientów.
  2. Zwróć uwagę na to, co ludzie mają na końcu języka, ale nie potrafią tego ubrać w zdania. Wyćwicz się w byciu empatycznym, a ludzie bez oporów pójdą za Tobą.
  3. Zwróć uwagę na to, by tematem przewodnim Twoich artykułów zawsze byli ludzie, czytelnicy – a nie Ty i Twoja oferta. Takim podejściem szybko zjednasz sobie zwolenników.

Uwaga:

Zanim napiszesz pierwsze zdanie, zastanów się, kim jest osoba po drugiej stronie! Pomyśl, jakie targają nią uczucia, lęki i aspiracje.

Spróbuj wyobrazić sobie, czego chce ona dziś, teraz – a czego pragnie w przyszłości. Czy to, o czym chcesz napisać, zmieni życie tej osoby? Czy zmieni je na lepsze?

 

Jak pisać?

Kiedyś powiedziałbym, żeby pisać tak, żeby czytelnika wyrwało z butów, ubrań i całej reszty. Kiedyś namawiałbym do tego, żeby zasypywać czytelnika grubymi tonami błyskotliwych słów. Dziś mam zupełnie inne spojrzenie na tę kwestię.

Powodem tej zmiany jest między innymi rewolucja, jaka dokonała się na przestrzeni ostatnich kilku lat. Mam na myśli masową przesiadkę na smartfony, które stają się obecnie głównym narzędziem pozwalającym korzystać z internetu.

To właśnie te małe, parucalowe ekrany wymuszają teraz maksymalne kondensowanie i upraszczanie przekazu.

To smartfony plus kultura Twittera / Facebooka, w której długie teksty generalnie nie mają racji bytu – zmieniły sposób tworzenia i konsumowania treści.

Oczywiście są chwalebne wyjątki w postaci długich form, które są chętnie czytane na FB, ale one tylko potwierdzają tę smutną regułę.

Podsumowując:

Pisz krótko i zrozumiale. Jeśli musisz tworzyć dłuższe teksty, dziel je na małe, lekkostrawne, zamknięte pigułki – z dobrym wstępem, rozwinięciem zawierającym śródtytuły i z zakończeniem zachęcającym do ugryzienia kolejnego kęsu wiedzy.

Kiedy pisać?

Wszyscy radzą, by zrobić sobie sztywny harmonogram wpisów i regularnie odhaczać kolejne pozycje z listy. Nie ma w tym nic złego.

Znowu jednak się wyłamię i powiem Ci tak: pisz wtedy, kiedy poczujesz, że koniecznie musisz coś z siebie wyrzucić. Kiedy coś Cię zaintryguje albo zachwyci.

Ze zdziwieniem zobaczysz, jak w Twoim edytorze zaczynają się rodzić wpisy dalekie od korporacyjnego chłodu: pełne werwy, tętniące życiem – a nie wymuszone napiętym harmonogramem czy zrobione ewidentnie na siłę.

Łap chwile na gorącym uczynku! Nie czekaj na przysłowiową, mocno przereklamowaną wenę. Od razu zapisuj swoje myśli, spostrzeżenia, odczucia. Emanuj na zewnątrz pozytywną aurą – tego nigdy dość! Potem możesz do takiego tekstu dołączyć merytoryczny, mięsny wkład, ale ten najbardziej ludzki, najcenniejszy pierwiastek i tak na zawsze już w nim pozostanie.

I to on sprawi, że Twoje teksty będą inne niż wszystkie.

 

 

Maciej Wojtas

[copywriter, scenarzysta, kompozytor]

https://maciejwojtas.pl